Mam dużo na głowie


Obserwuję to co jest dziś i myślę o tym, ale nie miałem i nie będę miał czasu na spisanie myśli.

Zmieniłem pracę, a może bardziej, zacząłem pracować. Każda minuta dnia i snu angażuje mnie w sprawy i zadania. To dobrze. Ale jednocześnie nie mam czasu na spisanie myśli.

Nowa praca jest bardzo angażująca. Po pierwsze, dostaję zadania których nie potrafię wprost wykonać. Pytając się współpracowników słyszę, że nie ma reguły rozwiązania tematu. A więc dzwonię do tych, co może potafią. Na początku chowałem się w zamkniętym pokoju dzwoniąc, aby nie spostrzeżono mojej nieumiejętności gadania, gdy to ja czegoś chcę. Dziś już nie zwracam na to uwagi i dzwonię z miejsca gdzie jestem.

W poświęceniu nowej pracy nie poszedłem na ślub i wesele jednej z najbliższych mi osób. Nie pomogłem też, co mniej patetyczne ale dla mnie ważne, przestawić matce meble. Opuściłem też, jakże rzadki u nas, obiad u dziadków. Poza tymi wiele rzeczy dla mnie ważnych.

Ale w źródle tego jest uzasadnienie. Uczę się. Po raz pierwszy od lat wymaga się ode mnie nowego działania. Podpowiedź mam nieznaczną i jestem pod pręgierzem człowieka, który wie jak sprawić, żeby poszło mi w pięty. I choć po drodze byłem opieprzony, to daję radę. Ale to dawanie rady wymaga poświęcenia myśli.

I temu nie piszę. Jeśli zacznę, to znak że albo już potrafię i się znudziłem, albo szybko robię oczekiwane rzeczy i mam czas. Nie przewiduję żadnego z tych scenariuszy.

Pozdrawiam!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.