Sen o… karłach


A dziś się zwierzę. Opowiem co mi się przyśniło już jakiś czas temu, a dokładnie w nocy z 10 na 11 września 2012 roku. Tekst napisany we wtorek, 11 września 2012 roku o 8:17. Sen ten jest odrealniony. Domyślam się, że ktoś mógłby o mnie pomyśleć, że jestem poje*any, że takie rzeczy mi się śnią. Na obronę zadeklaruję, że ja też patrzę na to wspomnienie jak na coś powalonego, a nie jako na coś normalnego. Wylewam to wspomnienie tylko dlatego, że wydaje mi się ciekawe, a nawet śmieszne. Cóż to podświadomość potrafi wydumać…


Przed chwilą wstałem. Już mam na biurku kawę, a łóżko jest pościelone, więc minęło kilka minut od zakończenia tego, co chcę opowiedzieć. Miałem sen.


Opis

     We śnie uczestniczyłem w nagrywaniu filmu pornograficznego. Klęczałem zwrócony w stronę zagłowia na relatywnie małym łóżku w pomieszczeniu urządzonym w stylu znanego nam wystroju z czasów PRL’u. Wiedziałem (choć nie widziałem), że za mną znajduje się sprzęt filmowy i ekipa. Dziwne? To jeszcze nie koniec. Nie byłem zawstydzony, a wszystko co następowało przyjmowałem niezaskoczony, ale zaciekawiony. Znaczy to, że czytałem scenariusz, którego początek zaraz opiszę.

     Ja byłem taki jaki jestem (wygląd). Wiedziałem, że wyglądam tak jak wyglądam (żeby nie było względem tego co za chwilę napiszę). Do pokoju w tym momencie wchodzi pięć osób – cztery karlice i jeden czarnoskóry karzeł. Trzy karlice kładą się na łyżeczkę w moich nogach i się wiją, zaś głowami na poduszkach przede mną kładą się na boku pan karzeł, a przed nim (jak czuję główna obok mnie postać filmu) pani karlica. Nie była skrajnie niska. Jakieś 80-90 cm wzrostu. Była też całkiem ładna z nieźle zachowaną, jak na posiadane warunki, figurą.

     Następuje akcja i pan karzeł „dokonuje aktu” z partnerką z pozycji w której względem niej się znajdował. Ja patrzę i widzę, że ona odwracając się za siebie spoglądając na niego i chichocze (ja nadal klęczę patrząc i czekając na, powiedzmy, moment w scenariuszu, kiedy mam wejść do akcji). Jej humor jest niezamierzony, pan karzeł zaś robiąc swoje jak króliczek Duracella cieszy się, bo nie rozumie, że partnerka śmieje się bardziej z niego, a niżeli ze szczęścia. Wtedy, zgodnie z założeniami scenariusza, mój bohater ma swoją scenę (jak to dwuznacznie brzmi).

     Z panią karlicą zaczynam robić to, co wiedziałem że będę musiał na pewnym etapie, a co Chrystus wskazał nam, że możemy robić dopiero po ślubie. Wtedy po raz pierwszy pani karlica przestaje się śmiać i wygląda na zadowoloną. W pewnej chwili spogląda na mnie niemalże z agresywnie silnym przekonaniem mówiąc (nie pamiętam całej wypowiedzi, a jedynie kilka charakterystycznych słów które jestem pewien, że padły):
– Dokonaj synergii naszych oddziaływań w ramach osiągniętego konsensusu!
Jestem zaskoczony (po raz pierwszy o dziwo) i pytam:

– Czemu tak to powiedziałaś? – pytam.
– Bo po raz pierwszy czuję, że mam tutaj z kim porozmawiać. – odrzekła nadal z przekonaniem.
W tym momencie zadzwonił budzik. Nie wiem co było lub byłoby dalej.


Wnioski, niejako (własne)

     Wymienię charakterystyczne elementy… tagi jeśli ktoś pozwoli: styl PRL’u, film pornograficzny, karlice i czarnoskóry karzeł, drwina, wypowiedź zbudowana z fikuśnego słownictwa.

     Nie jestem w stanie wyjaśnić elementów, a jedyne co mnie dotknęło (jeśli by rozumieć w sposób prosty) to komplement ze strony karlicy – gwiazdy filmów porno, która pochwaliła moją wiedzę/inteligencję. Jak to napisałem, to już nie mam pewności, że był to komplement.


Zwlekałem z publikacją, bo brakowało mi odwagi na takie podświadomości obnażenie. Dziko. Ale motyw jest na tyle odrealniony, że aż zasługuje na to, aby go ponieść dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.