Dzień świętego Patryka po raz kolejny


I znów kolejny sezon na zabawy okolicznościowe. Mieliśmy już galę rozdania Oscarów, a dziś Dzień Świętego Patryka! Jest to kolejny przykład na to, jak nie najbliższa nam okoliczność może stanowić świetną okazję do wspólnej, tematycznej zabawy. Po kilku latach zamienia się w małą tradycję obudowaną wieloma pozytywnymi wspomnieniami. I o tym mam zamiar napisać.


Choć w przeszłości dalszej tradycje takie kultywowałem ze znajomymi zdecydowanie bardziej aktywnie niż dziś, to jeszcze nie zniknęły kompletnie. Jakie natomiast dają korzyści? Własne, świeckie choć niekiedy inicjowane wyznaniem, święta są czymś bardzo przyjmenym i wynikają wprost z zainteresowań lub chęci doraźnych. Integrują ludzi, podbijają każde spotkanie, a czasem nawet angażują w pracę i przygotowanie. Już wyjaśniam co mam na myśli.


Święta własne i powszechne

Najpierw jednak wymienię okoliczności, jakie staram się świętować, zarówno te powszechne jak też własne. Mamy w tej grupie:

styczeń, 1-szy – Nowy Rok (a w moim przypadku także powstanie od 1 stycznia 2003 roku instytucji Adamopolis);
luty, ostatnia niedziela – galę rozdania Oscarów (obchodzę od 2006 roku);
marzec, Środa Popielcowa – prawie co roku zaprzestaję na czas postu jeść mięsa (przynajmniej na część tego czasu) i nie wynika to z faktu przekonań religijny, ale bardziej z chęci okresowej zmiany praktyk kuchennych – w końcu dla mięsożercy przestawienie się na kuchnię wegetariańską może stać się nie lada wyzwaniem, gdy nagle trzeba zrezygnować z kotleta lub gulaszu i zastąpić go… no właśnie, czym? I to pobudza kreatywność w kuchni;
marzec, 17-ty – Dzień Świętego Patryka;
kwiecień, 10-ty – nie, nie miesięcznica smoleńska, ale za to prawdopodobny dzień urodzin Włodzimierza Lenina wg kalendarza gregoriańskiego;
maj, 1-3-ci + weekend – oczywiście majówka i wyjazd;
• lato to generalnie czas urlopów i częstszego spędzania wspólnie czasu przy różnorodnych okazjach, dlatego nie obfituje we dopisane tradycje’
październik, początek – urodziny, w tym roku 30-te, tak więc nie wiem czy nie obchodzić, czy obchodzić hucznie;
grudzień, 3-ci – urodziny Ozzy’ego Osbourne’a, same obchody nie angażują nikogo poza mną samym, kilkoma piwami i wieżą stereo, ale po tym dni postanawiam przez 666 godzin słuchać jedynie Ozzy’ego lub Black Sabbath (jeśli o tym decyduję, nie stronię od radia lub muzyki puszczanej przez kogoś innego), co w praktyce oznacza wybieranie tego wokalisty do 30 grudnia, a dokładnie do godziny 18:00;
bez określonego czasu – regularne spotkania w celu gry w pokera lub Monopoly. W obu przypadkach siadamy przy stole, pijemy piwo i jaramy papierosy – jednym z warunków jest zrobienie nieprzyjemnej siekiery w pomieszczeniu, która daje niezły, ciężki klimat.

I wraz z zakończeniem przedostatniego z powyższych punktów jeden rok się zamyka, a nowy zaczyna i wymienione okoliczności można świętować od początku.


lista tradycji na
Dzień Świętego Patryka

Okładka albumu "Up the Rebels" zespołu The WOlfe Tones wydana w 1966 roku.

Czego można się spodziewać po tym dniu w Polsce? Większego obłożenia w pubach, w niektórych miejscach osób z zielonym dodatkiem w ubiorze. Jak natomiast wygląda spotkanie, które organizuję sam lub współuczestniczę w organizacji:

ubiór w kolorach białym, czarnym i zielonym, najlepiej jeśli zielony jest dodatkiem – krawat, apaszka, żabot (zaszalałem z tym żabotem), kapelusz itp.;

• oczywiście konieczne jest żłopanie litrów piwa lub whiskey;

• z głośników lecieć muszą irlandzkie piosenki folkowe, najlepiej opowiadające o losach buntowników z czasów irlandzkiej wojny o niepodległość;

• w międzyczasie oglądamy pokaz tańca irlandzkiego, zarówno w wersjach tradycyjnych jak też jego uwspółcześnione wersje – poniżej prezentuję film do uwspółcześnionej wersji musicalu „Lord of the Dance” pomysłu Michael’a Flatley’a. W roli głównej namaszczony przez autora show James Keegan.



gra w alkoirlandczyka. Jest to gra na schemacie alkochińczyka, ale z irlandzkimi motywami. Grę bez większej fatygi przygotowałem samodzielnie wiele lat temu (link do planszy alkochińczyka).


Po co to robię

Własne okazje motywują mnie do aktywności zdecydowanie bardziej niż narzucone zewnętrznie. Wynika to z możliwości doboru tych, które faktycznie interesują i odpowiadają zainteresowaniom. Taka zindywidualizowana integracja daje zdecydowanie więcej niż okoliczności narzucone zewnętrznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.