O katastrofie na niby poważnie


Ostatnio, od kwietnia 2010 roku, głośno się zrobiło o katastrofie lotniczej prezydenckiego samolotu z doświadczonymi politykami, szefami sił zbrojnych i wieloma innymi osobami. Ponad sześć lat, to raptem ćwierć czasu trwania wolnej Polski.


Przytaczam fakty

Wieczorny marsz z Rynku Głównego pod Krzyż Katyński w Krakowie (Kraków, 18.04.2011).Niemal od samego początku śmierć 96 osób podzieliła społeczeństwo i scenę polityczną. Jedna chciała rozstrzygnąć przyczynę i zamknąć sprawę katastrofy, postawić pomnik i regularnie sprawę upamiętniać we właściwym czasie, a druga nie zaufała wyjaśnieniom, zapragnęła aby wydarzenie było upamiętniane w trakcie wszystkich innych ceremonii narodowych, oraz zaproponowała niejedną teorię bardziej fikuśną niż zwykła katastrofa transportowa, a do tych teorii dołożyła metody ich weryfikacji. I to chcę sobie i nie tylko sobie przypomnieć.


Na zewnątrz lub do środka

II Konferencja Smoleńska zorganizowana 21 października 2013 roku trwała od około dziesięciu godzin. W trakcie wypowiedziało się wielu ekspertów, których główny postulat i apel dotyczył konieczności przeprowadzenia badań na wraku, w miejscu wypadku itd., których wyniki miałaby przybliżyć do prawdy o zdarzeniu. Jednym z referentów był dr hab. Piotr Witakowski – profesor Akademii Górniczo-Hutniczej i specjalista ds. budownictwa. Opowiadał o geotechnicznych aspektach, czyli o tym jak elementy techniczne (czyli samolot) współpracują lub nie z geologią terenu (czyli ziemią). Wspomnieć można, że w konferencji brali udział także pan Antonii Macierewicz, obecny minister obrony narodowej, oraz prof. Piotr Gliński, aktualny minister kultury i dziedzictwa narodowego.

Zdjęcie obrazujące dowody wykorzystane w trakcie konferencji, od lewej: parówka, wrak samolotu TU-154 po katastrofie smoleńskiej, puszka po piwie Tyskie (0,5l).Według eksperta Piotra Witakowskiego mogą nastąpić dwa rodzaje reakcji powłoki samolotu – może się wgnieść do środka, gdy następuje kontakt z gruntem, lub może zostać rozszarpana na zewnątrz, gdy nastąpi wewnętrzna eksplozja. Obrazuje to dwoma przykładami – puszką i parówką.

źródło: stenogram z całości konferencji, gazeta pl, stan na 16 listopada 2016, link.


Pędząca brzoza i pędzący samolot

14 września 2016 roku miało miejsce spotkanie ministra Antoniego Macierewicza z rodzinami ofiar smoleńskich. Jeden z uczestników spotkań zrelacjonował pomysł na nowy eksperyment, który mógłby odpowiedzieć na pytanie o rzeczywiste przyczyny katastrofy. Otóż planowany był zakup identycznego modelu samolotu TU-154 z Czech. W ramach eksperymentu samolot miałby zostać rozpędzony do znaczących prędkości, a z naprzeciwka w kierunku samolotu jechałby samochód z przymocowaną do niego brzozą. W kontrolowanych warunkach nastąpiłoby zderzenie, które spowodowałoby uszkodzenia analogiczne lub nie do tych, które w rzeczywistości odnotowano na wraku. To mogłoby ostatecznie udzielić odpowiedzi na pytanie o to czy eksplozja miała miejsce.

źródło: Smoleńsk: Rozbić tupolewa o brzozę na samochodzie?, parlamentarny.pl, stan na 16 listopada 2016, link.


Ekshumacje

Sarkofag pary prezydenckiej na Wawelu w Krakowie.Prokuratura zarządziła ekshumacje wszystkich ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Dziewięć ofiar już wcześniej było ekshumowanych i wykryto tam nieprawidłowości nie polegające na znalezieniu dowodów na zamach, ale w wyniku pomyłek w identyfikacji. Tym razem uzasadnieniem jest znalezienie nowych okoliczności, czyli nie mających weryfikować samych zwłok, ale odnaleźć dowody mające zmienić kwalifikację wydarzenia (z katastrofy na zamach). Ekshumacje mogą odbywać się jedynie na przełomie roku, tj. od późnej jesieni do końca zimy, gdyż tylko ten czas, za fakt pory roku, daje odpowiednie warunki (głównie chodzi o temperaturę). Jeśli nie będzie opóźnień, to wszystkie ekshumacje i badania zakończą się na początku 2018 roku, ale jeśli będzie opóźnienie to przesunie się to do przełomu 2018/2019. Rodziny, które się temu sprzeciwiają posługiwały się argumentem, że nie ma konieczności badania wszystkich ofiar, gdyż śmierć wszystkich pasażerów była wynikiem tego samego zdarzenia – bez względu na to czy był to wypadek transportowy czy też zamach.

źródło: m.in. Rozpoczynają się ekshumacje ciał ofiar katastrofy smoleńskiej…, wpolityce.pl, stan na 17 listopada 2016, link.


Komentuję fakty

„Wszyscy lecimy TU-154, tylko nie wszyscy o tym jeszcze wiemy”. Bardzo trafne stwierdzenie, które nieśli przychylni działalności ministra Macierewicza, ale chyba strzelili sobie w kolano takim stwierdzeniem.

Jako Polaków los nas wszystkich jest podyktowany wydarzeniami z kwietnia 2010 roku i to bez względu na to czy tego chcemy, czy nie. Nasz rząd, pod wodzą nazywanego naczelnikiem państwa Jarosława Kaczyńskiego, realizuje jego wolę i podporządkowuje się jego emocjom. Emocje związane ze śmiercią najbliższego mu człowieka – brata bliźniaka – są zdecydowanie negatywne i trudno się temu dziwić, ale to właśnie te emocje nami rządzą.


Nieprzejednany Jarosław 2.0

Zdaniem wielu okoliczności podróży Lecha Kaczyńskiego były niedopracowane, gdyż chciano dość spontanicznie rozpocząć kampanię wyborczą w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi, a w związku z tym mniej stonowany i narzucający swoją wolę Jarosław sprowokował i namówił do podróży prezydenta z tak licznym orszakiem przedstawicieli elit. Docelowo Lech miałby zaprezentować się w takiej aranżacji przy takiej okazji, a to byłoby zdecydowanie symbolicznym i korzystnym dla jego wizerunku wydarzeniem. Jeśli to Jarosław wymusił lądowanie, aby brat w żadnym przypadku nie odpuścił takiej okazji, to dziś boryka się on z poczuciem winy, którego nie może zaakceptować. W obliczu tego musi, ale to musi w swoim nowym, wyimaginowanym po katastrofie świecie poszukiwać winnych, wskazywać na błędy przeciwników itd., gdyż jakakolwiek alternatywa oznaczałaby wewnętrzne przyznanie się do bycia współwinnym. To jest zewnętrzna atrybucja porażki.


Niezrozumiały Antonii

I tak oto, przez wielu uznawany za szalonego, Antonii Macierewicz karmi go i nas pomysłami na przyczynę tragicznych wydarzeń. Wypadek nie wchodzi w grę, bo wtedy zostają jedynie łagodne okoliczności takie jak ostatnia rozmowa prezydenta z bratem, jego namowa do podejścia do lądowania itd. – takie, które nie stanowią o winie w rozumienia prawa, ale takie, które mogą generować poczucie winy u współuczestniczących w tych łagodnych okolicznościach. I stąd biorą się odrealnione badania, dzikie insynuacje, geolodzy odpowiedzialni za zbadanie uderzenia samolotu o ziemię (sic!). To tak jakby elektryk, szklarz i jubiler weszli w rolę koronerów i badali zwłoki osoby zabitej przez żyrandol. I stąd porównuje się samolot rządowy do parówki lub puszki po piwie.


Wszyscy odlecieliśmy

10 kwietnia 2010 roku zderzyliśmy się z tragiczną rzeczywistością. Od tamtej pory zderzamy się z rzeczywistością wręcz co kilka miesięcy. Nowe pomysły na przyczyny katastrofy, dewaluujące istotę tych wydarzeń porównania i pomysły eksperymentów, narzucanie pamięci o tym zjawisku przy każdym, nawet w żaden sposób nie związanym z tym ceremoniałem, nazywanie rzeczy w sposób 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.