Najpierw władza, potem Polska, czyli marzenia prezesa


Dlaczego nie przeszedł w komisji, a potem w sejmie, projekt obywatelski całkowicie zakazujący aborcji, a stało się tak na wniosek posła PiS? Bo nie dawał on więcej władzy dla partii rządzącej. Gdyby dawał, to żadne krzyki by nie przekonały.


Tak to przynajmniej wygląda i taki da się dostrzec klucz doboru poziomu determinacji do przepychania ustaw.


Dobra społecznie wartościowe

Można wyróżnić kilka podstawowych i kilka poszerzonych dóbr, które wartościowe są tylko w odniesieniu do społeczeństwa. Są to między innymi pochodzenie, prestiż, władza i pieniądze, a dalej także znajomości (tzw. plecy), dostęp do dóbr publicznych (edukacja, system ochrony zdrowia) itp. W zależności od struktury społecznej i tego w jaki sposób można przechodzić między warstwami (w górę, od underclass do elit, ale też w dół) te wartościowe społecznie dobra są współistniejące i nawzajem się generują i katalizują. I tak na przykład gdy ma się pochodzenie, to najpewniej ma się prestiż, pieniądze i plecy, ale nawet jeśli nie ma pieniędzy, to i tak łatwiej o nie zawalczyć. Tak samo gdy ma się władzę, ale nie ma się pieniędzy, to można używając władzy pieniądze pozyskać, pozyskać znajomości itd. Zatem gdy ktoś ma dane dobro, choćby jedno, może je wymienić na inne. Jeśli nie ma się żadnego, to oczywiście nawet pierwsze pozyskać jest trudno.


To co powyżej to oczywiście opis elementów. Drugim zagadnieniem, zupełnie innym, są motywacje i siła tego, jak bardzo komuś na danych dobrach zależy. To charakter i socjalizacja determinują, że komuś wcale nie chce się być na świeczniku jako znana postać (prestiż, władza), ale zdecydowanie zrobią wszystko dla pieniędzy. Inni natomiast mogą wydać wszystkie pieniądze i wykorzystać wszystkie znajomości, aby tylko zdobyć władzę. Samemu można sobie gdybać dlaczego ktoś chce kontrolować innych – a bo może nigdy mu nic nie wychodziło, może go gnębiono w szkole, może zawsze był tylko obok tego co się działo i było najważniejsze, a nie w centrum, a może takiemu rządnemu władzy ktoś podpadł, ale jest ten ktoś ważny, więc trzeba być ważniejszym aby się zemścić. Możliwych gdybań jest tu bardzo wiele.


Priorytety prezesa

To co można spostrzec, to fakt, że prezesowi zależy na władzy bardziej niż na jakimkolwiek innym zasobie. Z tego co nam wiadomo nie ma konta w banku, nie ma auta, nie nosi eleganckich i drogich butów, wręcz nawet nie nosi nowych butów. Ogólnie nie dba o wygląd nadmiernie, a zatem kwestie materialne go nie motywują. Podobnie pochodzenie i prestiż – nie potrzebuje walczyć o to, aby wszyscy go lubili i szanowali. Jeśli jednak jest coś, co nim motywuje, to zdecydowanie władza aktualna, percepcja go jako władnego w przeszłości i oczywiście władza przyszła.



Prezes zdaje sobie sprawę, że o władzy decydują wybory, ale także wydarzenia i wiedza o tych wydarzeniach. Jeśliby zaakceptować wizję jaką nam prezentuje o sobie i o swoim bracie (żadnych układów, bohaterzy opozycyjni w PRL-u, konstruktorzy nowego ładu po okrągłym stole, który został przez kolejnych wypaczony, myśliciele, mędrcy, mężowie stanu, odznaczeni, zasłużeni, itd.) to przecież nikt nigdy Polsce bardziej się nie przysłużył. Już winniśmy być im dozgonnie wdzięczni i tego nic nie zmieni. W filmie pan prezes mówi o tym, że chciały być „emerytowanym zbawcą narodu”, a dalej, że „szefem silnej rządzącej…” partii lub organizacji najpewniej, bo wywiad się ucina. Jedyne co się nie zgadza, to że jeszcze nie jest emerytowany. To czego jest szefem (partia i rząd) staje się coraz silniejsze. Wszystko się zgadza. Gdzie w tym Polska i Polacy? Oby chociaż na drugim miejscu, ale tego nie wiemy.


Spełnianie marzeń jest możliwe i nawet krzyki nie pomogą

Co do tej pory się wydarzyło w ramach realizacji marzeń? Jedną z ważniejszych rzeczy było podporządkowanie mediów publicznych, a w sumie to już nie publicznych, a narodowych. Teraz każdy widz dowolnego kanału TVP pozna historię i wydarzenia aktualne takimi, jakie najbardziej podbudują zasadność aktualnej władzy i schlebią jej przedstawicielom i im przychylnym za działalność w przeszłości. Wałęsa, uznawany za autorytet do śmietnika, a dalej tak samo Staniszkis, Bartoszewski, Kuroń, i prawie każdy inny, kto nie jest z nimi. Nie ma bohaterów poza PiS-em. Takie działanie przede wszystkim daje władzę nad wiedzą i nawet jeśli ktoś będzie protestował lub drwił, a oglądalność w mediach spadnie, to i tak jak długo daje to władzę, tak długo nie przekonają żadne krzyki, płacze, drwiny i opinie.


Kolejnym zrealizowanym marzeniem jest ręczna kontrola nad prokuraturą w efekcie połączenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości w jednym Ziobrze. To także daje władzę. Niech się buntują, niech lamentują, ale jak długo można ręcznie delegować sędziów tam gdzie ich miejsce, mścić się na tych, którzy wydali kiedykolwiek nieprzychylne wyroki i ujawniać dowolne informacje dotyczące dowolnego śledztwa na dowolnym etapie, tak długo takiej władzy nie opłaca się oddawać.


Kolejna kontrowersyjna sprawa to zmiany w służbach specjalnych dzięki ustawie inwigilacyjnej i podporządkowaniu ich lojalnemu Kamińskiemu. Służby to wiedza o ludziach i ich poczynaniach. To dalej także możliwość inwigilacji, a dzięki temu kontroli przez zastraszenie lub szantaż. Albo jeśli ktoś coś faktycznie przeskrobie, to nastąpi zdyskredytowanie w efekcie szybkiego obnażenia jego machlojek (jeśli wróg) lub zaczerpnięcie jego możliwości na własną rzecz (jeśli z wroga da się zrobić przyjaciela). Pamiętamy jak posłanka Beger przed dziesięcioma laty nagrała posłów PiS, którzy za koalicję Samoobrony z PiS-em oferowali konkretne stanowiska i pieniądze, czyli w praktce handlowali – wy nam posłuszeństwo, a więc władzę, a my wam prestiż i pieniądze. Beger to nagrała, taśmy prawdy wypłynęły, a dzięki temu wprost pokazała jak taki niecny handel się odbywa i to właśnie dzięki temu, w czym służby się specjalizują, a tam przecież wystarczyła baba ze wsi, co lubi seks jak koń owies. I znowu, niech protestują, ale i tak nie odstąpili od zamiaru, gdyż dawało to władzę.


dygresja
Swoją drogą, a propos służb, to pan Antonii Macierewicz przeprowadzając lustrację w 1992 roku był pierwszym i ostatnim decydującym o tym, które akta ujrzą światło dzienne. Wpadł mi kiedyś dziki pomysł do głowy (w ramach teorii spiskowej niczym nie popartej, ale która gdyby się okazała prawdziwa, to wszystko ułożyłoby się w logiczną całość), że Antonii dysponuje lojalkami któregoś z braci Kaczyńskich. Żeby ich nie upublicznił oni zawsze trzymali go blisko i pozwalali mu robić i mówić co mu się tylko zechce. Ciekawe, nieprawdaż? Czyż bez pana Antoniego PiS nie byłby bardziej dostępny dla kilku procent wyborców, którzy zgadzają się z programem, ale fanatyzm ich odtrąca?


Czas na sądownictwo najwyższe, a dokładnie ograniczenie wpływu Trybunału Konstytucyjnego. Wyroki nie są publikowane i respektowane, a zatem nie obowiązują. Już kiedyś o tym pisałem (27 lat i już; 17 marca 2016), więc nie będę dublował. Nie mniej jednak zaznaczę, że na to ludzie też się buntują – mamy tu KOD i opozycję. Znaleźli się także tacy, co mają do PiS-u bardzo blisko (m.in. eurodeputowany Ujazdowski), a którzy te kolejne ustawy krytykują. Ale to nic nie zmieni, gdyż ograniczony trybunał to większa władza.


No i jeszcze na koniec zamaszyste obsadzanie własnymi ludźmi urzędów i spółek skarbu państwa. Nawet jeśli nie z nadania centrali, to przecież w efekcie zmiany władzy, a więc jako tej zmiany pochodna. To oznacza armię ludzi, którzy od tej chwili mają dług wdzięczności wobec rządzących, a więc stanowią dla władzy plecy. I tak, po raz kolejny, ci co mają władzę wymienili ją na posłuszeństwo, a ci co oferowali posłuszeństwo oddali je w zamian za prestiż i pieniądze. Mamy kolejne dziesiątki tysięcy nazwanych przez opozycję misiewiczów, albo starym slangiem dzieci resortowych. Zbuntowali się w parlamencie, w mediach i na ulicach, ale co to zmieniło? To zmieniło, że z jednego misiewicza zamienili na drugiego, czyli zmiana pozorna, wizerunkowa, ale nie ograniczająca władzy. Kosmetyka dla pijaru.


Po raz pierwszy krzyki pomogły

Ale jest przypadek, gdy krzyki pomogły – kwestia ustawy całkowicie zakazującej aborcji. Dlaczego tutaj krzyki pomogły? Bo przecież ta ustawa wcale nie daje więcej władzy dla prezesa i rządu. Nie jest tak, że ktoś z nich byłby odpowiedzialny za przyzwolenie na aborcję lub jej zakazanie, a nawet minister Ziobro nie miałby potrzeby angażować się w oskarżenie, skoro byłby ono wszczynane z urzędu. Wprowadzając ustawę nikt nie ma nowej bezpośredniej kontroli nad kolejną grupą społeczną, nie ma nowych uprawnień wobec obecnej itd. Chodzi tu oczywiście o ręczną kontrolę, jak w przypadku sądów, prokuratury, służb itd. Tutaj nie ma dodatkowej władzy ani nad kobietą, ani nad macicą, ani nad lekarzem, ani nad maszynistą, który zawiezie ciężarną do Czech. A zatem, skoro krzyczą, to niech znają łaskę pana – ustawa odwołana.


Zakończenie

Pragnienie władzy jest bardzo silne i deprawujące. Gdy dodamy to, że prezes nigdy się nie myli i nikt go nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, to okazuje się, że wszyscy jesteśmy zakładnikami paranoicznej wizji. Czy jest jakiś autorytet, który mógłby go przekonać? Może kiedyś matka (bo raczej nie brat, patrząc na to jak bardzo działa w kontrze do jego przekonań). Może Marta Kaczyńska miała wpływ. Nie wiem, ale wiem jedno – krzyki pomagają tak długo, jak pomysł nie daje większej władzy, bo jeśli taką władzę daje, to nie ma krzyku, nie ma człowieka, może i nie ma krwi, które przed łapczywym przejmowaniem wszystkiego co można kontrolować by powstrzymało. Warto to zapamiętać, gdyż to pierwsza i oby nie jedyna reguła, która może pozwolić pokonać goliata.







 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.