Alternatywni rodzice, którym się należy 2


Żyj i daj żyć innym. Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Wymienione, niestety chyba już tylko, frazesy stanowią wstęp do sytuacji, która mnie ostatnio spotkała. Pokuszę się o jej przytoczenie, ale dołożę też przypuszczenie.


Jestem w sklepie polskiej sieci PSS Społem (polecam) – takim niegdysiejszym blaszaku średniej wielkości, ale oczywiście odnowionym i zreorganizowanym. Chodzę tam bo mają niezłą ofertę i niesamowicie miłą obsługę. Ponadto dziś już mnie tam rozpoznają panie ekspedientki, z którymi z odwzajemnionym uśmiechem witam się mijając je w sklepie.

Dygresja
Kiedyś zapomniałem portfela z pracy, ale zorientowałem się o tym dopiero gdy pani podliczała mnie przy kasie. Gdy zagubiony w zastanej sytuacji (a był to piątek) patrzyłem na nią otępiały w obliczu niemożności wyobrażenia sobie tego jak duży jest to problem (a miałem w ten weekend ślub i wesele znajomych) pani zaoferowała mi sprzedanie zakupów „na kreskę”, choć w koszyku nie miałem jedynie bułek, mleka i szynki, a jeszcze piwo, jakieś słodycze, tuńczyki, łososie i imbir marynowany, czyli ewidentnie nie tylko produkty pierwszej potrzeby. Odmówiłem najuprzejmiej jak potrafiłem i przeprosiłem za fatygę konieczności odniesienia produktów na półki, po czym wyszedłem ze sklepu z pustymi rękami i nadal jeszcze zgubiony. Ta sytuacja stanowi dowód na to jak bardzo frontem do klienta odwróceni są pracownicy tej sieci.

Wybieram tę sieć także z innego powodu – mam kartę zniżkową, a nieopodal znajduje się sklep z chemią i przedmiotami przydatnymi w gospodarstwie domowym tejże sieci. Wróćmy jednak do historyjki.


Akt I: Alternatywny ojciec z dzieckiem

Przechadzając się po sklepie standardową ścieżką spostrzegam niecodziennie odzianego, młodego pana. Miał wielkie workowate dżinsy i dużą rozciągniętą bluzę, choć był chudy i niski (1,65 m na oko). Spodziewam się, że materiału z ubrań starczyło by dla być może nawet więcej niż dwóch takich panów. Miał też przekręconą czapeczkę z daszkiem i dredy. Pojawiła się pozytywna myśl wraz z wewnętrznym uśmiechem – „no to ktoś ma fantazję”. Zazdroszczę niekiedy ludziom, którzy potrafią tak odważnie się odziać i nie myśleć o tym jak są postrzegani, gdyż ja staram się w jakimś stopniu wejść w standardy (choć kiedyś miałem długie włosy i chodziłem w dzwonach i to nie było w latach 80-tych, tylko ponad dwie dekady później).

Spostrzegam obok niego małą dziewczynkę, której najwyraźniej jest opiekunem. Dziewczynka ma około 3 lat – mówi, ale nie reaguje na tatę, gdy on zadaje jej pytania „co by chciała”, „a jak myślisz” itp. Ona patrzy na półki, maca towary i nie zwraca uwagi na ojca. Moja myśl – „chyba jesteś niedzielnym tatą, bo choć bardzo się starasz to córka nie jest do ciebie przyzwyczajona”. Nie ważne. Idę w alejkę mijając spotkaną rodzinkę.


Akt II: Koszyk, kucanie i korek

Opuściłem rejon obserwacji i poszedłem w alejką kilkumetrową, zrobiłem zakręt o 180° wokół ściany półek i po kilkudziesięciu sekundach znalazłem się niemal w tym samym miejscu. Okazało się, że córeczce alternatywnego taty znudziło się pchanie małego wózka (takiego dla dzieci. Mówi, że jej ciężko, bo wózek nie chce jechać. Chwilę potem położyła się na posadzce sklepu obok wózka, a tato podszedł i kucną, aby z nią porozmawiać. Zaczął pytać „a on tak ciężko jedzie?”, „może kółka mu się zablokowały?”, „to co teraz zrobimy?” – bardzo spokojnie i wyrozumiale. Dziewczynka już nie musząc się siłować i leżąc na brzuchu z rękoma pod głową machała nogami tak, jak gdyby beztrosko leżała brzuchem do dołu na kocyku na łące, a tato kucał obok niej i wózka i mówił do niej, na co ona reagowała „aha”, „no” itp.

NAGLOWEK_sklep_akcjaSielankowa sytuacja? Może i tak, gdyby nie fakt że zrobili to w przejściu między alejkami (choć sklep większy, to miejsce logistycznie strategiczne – podobnie jak oznaczone na fotografii). Starsza pani z wózkiem stanęła obok nich, nie mogąc przejechać dalej i zaczęła obserwować sytuację (mając pewnie nadzieję, że ktoś ją zauważy). Ja stanąłem z koszykiem w ręku i też zacząłem na to patrzeć – nie dlatego, bo mnie ciekawiło, ale sytuacja działa się na drodze mojej podróży po sklepie. Zrobił tak też jeszcze jeden klient i pani pracująca w sklepie, która w koszyku wiozła górę opakowań mąki, ryżu itp. aby dojechać z nimi do półki i rozłożyć towar. Pan tata nic sobie z tego nie robił, tylko gaworzył z dziewczynką.

Po może kilkunastu, kilkudziesięciu sekundach zawróciłem i postanowiłem pójść na około. Pani, która za zadanie miała rozłożyć towar, odwróciła się w stronę półek i zaczęła obserwować towar jałowo go podnosząc i odkładając w to samo miejsce, jak gdyby poprawiając, ale tak naprawdę odczekując sytuację. Dwoje pozostałych klientów czekało.


Akt III: Kasa

Moja jedyna myśl na zaobserwowaną sytuację to taki ironiczny komentarz w głowie „no ciekawe, ciekawe”. Jeszcze ze dwa przedmioty w koszyk i stoję przy kasie. Traf chciał, że za mną stanęła ta dziewczynka, niższy o głowę tato w workowatych ubraniach i… jego partnerka, a więc najprawdopodobniej matka dziecka. Wcześniej jej nie zauważyłem (może dlatego, że była niższa od partnera). Miała wygoloną w połowie głowę, ale z drugiej wisiały fioletowe włosy, a ponadto lico jej było okraszone sporą liczbą kolczyków. Nie miała widocznych tatuaży. Teraz to już alternatywni rodzice, a nie jedynie alternatywny tata, byli odpowiedzialni za sytuację. Alternatywni są nie tylko w wyglądzie, ale też w działaniach, bo standardowi rodzice wychowują dzieci i starają się sprawić, aby zachowywały się prawidłowo w miejscach publicznych, a ci alternatywni rodzice najwyraźniej postępują alternatywnie względem takich postaw.


Podsumowanie i przypuszczenia

Ciekawe jak któreś z nich by zareagowało, gdyby ktoś mijając ich na ulicy popatrzył niechętnym wzrokiem i przewrócił oczami, albo tym bardziej powiedział coś krytycznego? Można sobie wyobrazić starszą, zgorzkniałą panią, która mówi pod nosem „ale dziwacy”, albo „jak tak można się oszpecić”. Niesłuszna postawa, ale wyobrażalna. Wyobrażam sobie także, że ktoś taki jak alternatywna matka lub jej podobny mógłby pokusić się o nie szeptem wypowiedzianą ripostę w stylu „a co ci do tego?”, „nie chcesz, to nie patrz!” lub inne podobne. I miałaby w tym rację, gdyż byłoby to zgodne z etycznie uzasadnioną regułą postępowania ze wstępu – „żyj i daj żyć innym”. Tak samo funkcjonuje to jako uznana reguła życia w demokracji – „wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka”. Ich wygląd nikogo nie ogranicza, więc nic komukolwiek do tego.

Ci alternatywni rodzice, w tej konkretnej sytuacji, nie zastosowali się do żadnej z dwóch powyższych reguł, choć można by sobie wyobrazić, że chcieliby reguł tych przestrzegania w stosunku do siebie i ich dziecka. Sytuacja była błaha i nieznacząca w większej skali, ale jednak obrazuje postawę zobojętnienia wobec otoczenia do poziomu, w którym można mu (innym klientom sklepu) ograniczyć możliwość swobodnego i zgodnego z przeznaczeniem korzystaniu z oferty. Mówiąc prościej, acz dosadniej to mieli w dupie, że komuś to przeszkadzało, oraz że sklep służy kupowaniu, a nie wylegiwaniu się dzieci na posadzce. Mieli w dupie to, że zablokowali możliwość przemieszczania się po sklepie, choć nie powinno się tego robić i w ten sposób ograniczać innych. Jeśli ta sytuacja jest faktyczną reprezentacją ich postaw, a nie przypadkiem, to musi to działać w każdą stronę, bo jak oni nie dają żyć, to i im można nie dawać żyć i każdy komu się nie spodoba coś nie spodoba, to może negatywnie skomentować wygląd lub sposób wychowania dziecka.

Podsumowując, taka mała prośba i życzenie: jeśli chcesz, aby inni dawali ci żyć i nie ograniczali twojej wolności, to proszę stosuj się też sam do tych zasad dając żyć innym i nie ograniczając ich wolności – quid pro quo.


Odpowiedz na „TLKAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 komentarzy do “Alternatywni rodzice, którym się należy

  • TLK

    Szczerze? Jeżeli uważałbym mój sposób wychowywania dziecka ( w tym wypadku czyżby bez stresowy?) jako słuszny, też bym miał w dupie innych (a zwłaszcza obcych – jakiś facet z brodą i stara baba, pfffi…) światopogląd i dostrzeganie świata przez moje dziecko w przyszłości jest ważniejsze niż teraźniejszy korek w supersamie.

    • Adam Autor wpisu

      Najbardziej mi się podobał wstęp do komentarza: „Szczerze?”.
      NIE! Skłam mi. Skłam mi tak dobrze. Skłam mi bardziej. Skłam mi jeszcze. O tak! Kłam, kłam, kłam… już. Teraz szczerze. ;)