Tak wiele nie wiemy, a w tak wiele wierzymy 2


Myśliciele specjalizujący się w wierze chcący zdyskredytować ateistów czasem próbują wejść w dziedzinę nauki, aby udowodnić tak naukę lubiącym ateistom ich błędność rozumowania. Różnie im to wychodzi. Ostatnio spotkałem się z kolejnym takim rozumowaniem.


Poniżej zamieszczam film w którym pan opowiada o Bogu posiłkując się analogią do zjawiska naukowego. Wystarczy oglądać do 2:20, bo później temat się zmienia.



Bóg w ciemnej masie

Tak wiele elementów wszechświata nas otaczającego jest nam nieznane (czarne dziury, ciemna materia i mnóstwo innych haseł i zjawisk). Bardzo wiele też było nam nieznane, ale już jest, bo poznaliśmy (dzięki nauce – atom, promieniowanie itd.). Nie zmienia to faktu, że są siły i prawidłowości, których nie znamy – takie które istnieją, ale jeszcze nie znamy ich charakteru. Dodajmy, że dziś już możemy wskazać na ogrom tzw. „ciemnej masy” jako składnika kosmosu, która nadal jest nam niezwykle obca w swoim charakterze. Dla wielu stanowi to podstawę do wnioskowania, że ateiści są skrajnie nierozsądnie zarozumiali twierdząc, że to czego nie widzą, to tego nie ma.

Wnioskowanie jest następujące. Jest tak wiele elementów, których nie znamy, że nie sposób arogancko założyć, że ich nie ma. Po prostu nie mamy zdolności ich spostrzeżenia i doświadczenia. Takim zjawiskiem jest też Bóg. Osoba wierząca jest otwarta na te niepoznane zjawiska, a ateista zamyka się w swojej arogancji, bo skoro „nie widzi”, to znaczy, że tego nie ma.

Uważam to za wnioskowanie błędne. Postawa ateistów, mianujących się racjonalistami, wskazuje na niemożności postępowania w zgodzie z zasadami o niepoznanym źródle. Zakłada się, że skoro czegoś nie ma (nie wykazano, nie udowodniono, nie zmierzono, nie poznano), to znaczy, że nie należy się temu podporządkowywać jako czemuś, co słuszne i zbawienne. Ponadto, zjawiska kosmiczne, nawet jeśli nie poznane w swoim charakterze, nadal zostają odnotowane, choć ich charakter jest nadal obcy. Skoro tak, to nie podporządkowuje się fizyki, astronomii i innych nauk niezrozumianym regułom. Z tego wynika, że racjonalny ateista wnioskuje, że ciemna masa istnieje, ale nie znając jej specyfiki nie podporządkowuje zasad fizyki jej regułom, natomiast wierzący w Boga, nie ma dowodu na jego istnienie i nigdy za życia go nie pozna, a jednak podporządkowuje mu wszystkie reguły swojego życia.

Całość założenia błędnego jednak bazuje na próbie porównania Boga do nauki i próby oszacowania go tymi samymi miarami ludzkiej zdolności poznania. Nauka wydaje się być poznawalna w coraz większym stopniu – z każdą dekadą i z każdym nowym, mniej lub bardziej przełomowym, odkryciem, a Bóg jest z założenia niepojęty przez ułomnego człowieka za jego życia i to się nie zmieni. Analogiczną jest niepojętość intencji Boga w jego poczynaniach, tak jak niepojęta jest czarna dziura i to jak oddziałuje na otoczenie. Nie mniej jednak Bóg jest świadomy i niepojęty, a czarna dziura zjawiskiem fizycznym – policzalnym i mierzalnym (nie dziś przez nas, ale w założeniu podporządkowuje się jakimś prawidłowościom fizycznym). Boga nie da się symulować, a zjawisko fizyczne tak.

Pogląd źródłowy, bez względu na słuszność wniosków, jest obarczony skrajnym błędem rozumowania. Polemiką staram się to rozumowanie zdyskredytować, ale nie neguję słuszności poglądu o zasadności wiary. W ramach złośliwości można metaforycznie stwierdzić, że Bóg istnieje w umysłach, sercach i duszach ludzi… i że to właśnie oznacza, że można go porównać z ciemną masą.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 komentarzy do “Tak wiele nie wiemy, a w tak wiele wierzymy