Marsz, marsz KODowski, z ziemi Jarka do Polski


Nie było mnie na marszu, bo generalnie mam słabe przekonanie do maszerowania w sprawie, a nie w ramach święta. W sprawie to bym bardziej protestował, a nie maszerował. Ponadto mam obawę, że zarejestrowani na nagraniach maszerujący jeszcze może zostaną ze swojej przewrotnej działalności rozliczeni.


Generalnie demokrację lubię i to nawet bardzo – żeby nie było. Jeśli komuś zdarzyło się czytać wcześniejsze wpisy to wie, że zgadzam się z interpretacją, że demokracja jest zagrożona, a w sumie wprost łamana. Przytoczę te uzasadnienia linkami:

  • Ad mortem defaecatam – o tym jak polityk nie przyzna się do błędu, nawet jeśli się myli, oraz o analogii między dzisiaj rządzącymi, a prezydentem Nixonem;
  • Suweren narodu – o tym jak nieznaczna mniejszość przypisuje sobie absolutną władzę, a obok tego niesłusznie określa swoje działania jako wolę narodu, a działania innych jako antypolski cynizm,
  • Zasadność pytań w dyskursie politycznym – o kolejnych próbach nieodpowiadania na pytania,  na które prawdziwa odpowiedź mogłaby wprost zaszkodzić odpowiadającemu,
  • 27 lat i już – o logice oceny orzeczenia trybunału, a właściwie o braku tej logiki i pogwałceniu prawa – z uzasadnieniem oczywiście,
  • Czy demokracja jest zjawiskiem zero-jedynkowym? – na koniec, czy można mówić o demokracji tak długo jak nie strzela się do protestujących.

Przypominam, bo może ktoś to jeszcze weźmie i przeczyta. A jeszcze lepiej – skomentuje.


Ale bardziej chodzi mi o marsz KOD-u. Nie byłem, nie oglądałem zbyt wielu relacji, ale pożartuję sobie z całości zjawiska. Nie z faktu, że poszli, nie z intencji, nie z oceny ich działalności przez PiS, ale z szacowania ilości maszerujących. Zalany tym internet śmieje się mocno, a ja wlepię tu dwa śmieszne filmy. Jak media krajowe szacowały ilości maszerujących? Otóż tak:


ASZdziennik.pl


kanał Ministerstwo Prawdy na YouTube


Śmiesznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.