Preppers na sru brafittingu dissuje adultyzm


Od razu przepraszam za tytuł (dalej padnie wyjaśnienie). Otóż miała miejsce aktualizacja Słownika Języka Polskiego. Możemy być dumni z kolejnego etapu ewolucji języka polskiego i pospieszyć po nowe wydanie i zaktualizować naszą wiedzę i korzystać na potęgę.


Świat, ludzie i zasady

się zmieniają. Nowe określenia wchodzą w mowę potoczną, a potem wchodzą w słowniki zaczynając stanowić uniwersalne reguły. Zjawiskiem powszechnym jest także dominacja zwyczaju nad regułą. Ktoś mógłby się zastanowić, czy aby na pewno powinno tak być, ale to jałowe.

Dygresja
Sztandarowy i relatywnie współczesny przypadek to słowo internet i jego zapis wielką bądź małą literą. Zwyczaj i reguła wskazywały pierwotnie przez wiele lat na wielką literę. Dziś już zasadnym jest stosowanie litery małej gdyż internet, jako już nie pojedyncza sieć, stracił swój status nazwy własnej.

źródło 1: Internet czy internet?, sjp.pwn.pl, 2001.
źródło 2: Internet, rjp.pan.pl, 2005.

Oczywiście, choć ludzie się zmieniają (niejednokrotnie głupieją), to nie zawsze zmiana idzie w parze z głupotą. Miejska legenda głosi, że określenie „przyszłem” zostało już wpisane do słownika, ale tak nie jest. W żarcie (między innymi pana Bałtroczyka) określenie to definiuję dotarcie z niedalekiej odległości, a określenie „przyszedłem” wskazuje na to, że ten kto tego dokonał dotarł z daleka. W żarcie pogłębionym okazuje się jednak, że językoznawcy połączyli te formy i teraz prawidłowa forma to „przyszeszłem”.

źródło 1: przyszłem?, sjp.pwn.pl, 2004.
źródło 2: przyszłem, sjp.pl.


Zmiany, zmiany, zmiany

Tak czy siak, ostatnio zaktualizowano ten właściwy słownik dodając stwierdzenia już istniejące w powszechnym użyciu. Oficjalnie wprowadzonych jako prawidłowe zostało kilka określeń. Z niektórymi się już spotkałem, ale niektóre są nowe. Wymieniam subiektywnie ciekawsze:

selfie – inaczej „samojebka”. Zdjęcie, które zrobiło się samemu sobie przy użyciu patyka lub „z rączki” w efekcie nieposiadania znajomych lub nieumiejętności nawiązania prostego kontaktu z przechodniem (za sprawą przeniesienia emocji w niezidentyfikowaną zbiorowość widzów w internecie, czyli alienacja społeczna i nieumiejętność nawiązywania kontaktów bezpośrednich). Oczywiście w takiej sytuacji lepiej jest mieć długie rączki, ale jest dostępnych wiele technik fałszujących faktyczne walory.

brafitterka – asystentka odzieżowa specjalizująca się w doborze cyckonosza. Maca cycki kobietom, które lubią być modne i nie potrafią dobrać samodzielnie.

adultyzm – dyskryminacja młodych ze względu na wiek. Niesłuszna nietolerancja bazuje na braku wychowania i braku szacunku ze strony desygnatu do starszych. Nie występuje u kleru, co świadczy o ich miłosierdziu do wszystkich.

lajkować – lubić na portalu Facebook. Jak dobrze, że można dziś już „lajkować”, a nie lubić. Czuję się lepiej. Jak można ocenić lajkować brzmi lepiej, jest krótsze niż słowo oryginalne (więc szybciej można je wypowiedzieć lub zapisać).

ściema – coś niewiarygodnego. Cieszę się, że mogę tego określenia użyć dziś oficjalnie w pracy naukowej, a nie ograniczać się do czatów.

dissować – zniechęcać lub obrażać słownie konkretną osobę. Może po prostu zastąpimy języki, tj. cofniemy uznanie języka polskiego jako oficjalny i zastąpimy go angielskim? Wolimy „lajkowanać” aniżeli „lubić” oraz „dissować” miast „obrażać”.

sru – wykrzyknik nazywający czynność wykonywaną nagle, szybko, z impetem. Wziął się jako wyraz dźwiękonaśladowczy, a odnoszący się do gwałtownego upadku przedmiotu. Czy przedmiotem tym może być kał, bo samo „sru” nieznacznie kojarzy mi się z wulgarnym określeniem defekacji (i nie tylko mi gdy popatrzeć na komentarze w internecie). Czy nawiązanie do brzydkiej czynności służy podbiciu efektu zaskoczenia wynikającego z nagłości opisanego jako „sru” zdarzenia?

Jest jeszcze kilka określeń, ale te spodobały mi się najbardziej lub najmniej.

źródło: Nowe słowa w słowniku PWN: selfie, mem i Fejs. Znasz te słowa, wiesz jak ich używać?, dziennikzachodni.pl, 2016.


Błędy uznane

Istnieją w naszym języku błędy, które stanowią przejaw ustąpienia reguły na rzecz zwyczaju. Najpopularniejsze są chyba pleonazmy, czyli tzw. masło maślane. Przykładem uznanym słownikowo jest określenie „artykuły AGD”, gdzie AGD rozwinąć należy jako Artykuły Gospodarstwa Domowego, czyli pełne rozwinięcie artykułów AGD brzmi „artykuły Artykuły Gospodarstwa Domowego”. Nieuznawane to oczywiście „cofać się w tył”, „akwen wodny” i wiele innych, a uznane to „artykuły AGD”, „płyta CD” i najbardziej fikuśny „kredyt zaufania”.

Otóż słowo „kredyt” pierwotnie znaczyło tyle co zaufanie lub wiara (łac. creditum czyli „rzecz powierzona, pożyczona”).  Dziś jednak „kredyt” bez przymiotnika lub nazwy rzeczy pożyczonej kojarzy się już jedynie na pozostawieniu przez kredytodawcę środków pieniężnych do dyspozycji kredytobiorcy. Tak więc pleonazmy są, żyją i mają zastosowanie, ale to nie znaczy, że inne przypadki należy usprawiedliwiać i akceptować, gdyż w tym przypadku nawet za dominacją zwyczaju nad regułą stoi uzasadnienie, które samo w sobie także zaczyna stanowić regułę.

źródło: Karwat M., Sztuka manipulacji politycznej, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2001, s. 54-62.


Zakończenie

Tak więc pleonazmy i nie tylko są, żyją i mają zastosowanie, ale to nie znaczy, że inne przypadki błędów należy usprawiedliwiać i akceptować, gdyż nawet za dominacją zwyczaju nad regułą stoi uzasadnienie słuszności, które samo w sobie także zaczyna stanowić regułę. Świat nas otaczający i racje w nim funkcjonujące nie są w stanie zdominować błędów ludzkich i dlatego reguły ustępują zwyczajom, tak jak niekiedy mądrzejszy ustępuje głupszemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.