Genialne: mandaty dla debili z telefonami


Jestem za karaniem ludzi nadużywających telefonu komórkowego, a już w szczególności na ulicy. Problem wypadków z udziałem osób piszących SMS-y i rozmawiających w trakcie pieszej podróży i równoczesnego przechodzenia przez jezdnię zaczyna stanowić problem. Okazuje się, że rozwiązania idą w dwie strony.


Pisałem już o przypadkach używania komórek, które mnie szczerze irytują (Tania komunikacja i drodzy bliscy – 27 czerwca 2015), a nawet o pretensjach skierowanych do mnie od bliskich, bo jeszcze mi telefon nie wrósł w dłoń (Problemy z komunikacją pośrednią – cell phone fuck – 27 czerwca 2015).

Dygresja
Powtarzam dosadnie i z dumą jak wygląda sprawa w moim przypadku:

potrafię zostawić komórkę w kieszeni marynarki na wieszaku w przedpokoju, a zdać sobie z tego sprawę i sięgnąć po nią dopiero wieczorem (moim głównym budzikiem jest telefon), a dalej zorientować się, że mam kilka nieodebranych SMS-ów, a nawet połączeń,
– ponadto w niektóre soboty lub niedziele wyłączam dźwięk nawet na kilka godzin, gdy planuję powolny dzień na sprzątanie i słuchanie radia (lub gdy mam kaca),
podczas spotkania ze znajomymi także wyłączam dźwięk, aby telefon nie przeszkadzał (dla niektórych to byłoby już zdecydowanie za dużo),
– a ponadto, uwaga, sram bez żalu, nawet jeśli nie mam przy sobie komórki (w toalecie mam książki i czasopisma, oraz oczywiście chemię różnoraką – można poczytać etykietki).

Powtarzam to, bo jestem z tego dumny i czuję się z tego powodu lepszy od tych, których trudno byłoby sobie wyobrazić w jednej z powyższych sytuacji.


Debile z komórkami

Nie od wczoraj korzystanie z telefonu komórkowego w trakcie prowadzenia samochodu jest zakazane. Zasadnie. Podzielność uwagi i wielozadaniowość to jedno, ale praktyka pokazuje coś innego i stąd uznano za zasadne wprowadzenie zasad. Tak samo jak przechodzenie na czerwonym świetle lub stawanie w choćby niewielkim dystancje od brzegu peronu lub krawężnika.

Jest jednak grupa bezkarna, a jednak niebezpieczna – ludzie którzy chodzą jak zombie będąc wpatrzonymi w telefony komórkowe. Przewijają tumblery, instagramy lub facebooki, albo zwyczajnie piszą SMS-y. Poproszę o materiał dowodowy numer 1.



Biznesmeni, młodzi dorośli nie patrzą. W założeniu powinni mieć dobry wzrok i zdolność skupiania się na wielu rzeczach jednocześnie. Wręcz sprzecznym z dotychczasowymi wnioskami stoi ewentualna zdolność skupienia się człowieka na jednym punkcie przez dłużej niż kilka lub kilkanaście sekund.

Więcej – szybko poruszający się ludzie na rolkach lub przemieszczających się w pobliżu basenu lub przed schodami nie są jakkolwiek bardziej uważni w patrzeniu pod nogi, choć okoliczności by tego wymagały. O czym to świadczy? Jedynie o nieuwadze, a może o głupocie, nieroztropności, nieodpowiedzialności, a nawet o czymś innym?

Zanim do pomysłu wniosku, to poproszę o kolejny materiał filmowy.



A co by było, gdyby na dole schodów stała kobieta z dzieckiem w wózku? Albo szyba się potłukła i pokroiła tego, który na nią wpadł, a miś zjadł człowieka z telefonem? Już nie mówiąc o przypadku kierowcy autobusu z telefonem, ale to już jest nielegalne.

Jest jednak nadzieja dla tych głupców, przed którymi powinniśmy się chronić. Ciekawe co by na takie rozwiązanie powiedział pan Janusz Korwin-Mikke, który z jednej strony jest za poszerzeniem zakresu wolności, a z drugiej nie uśmiecha mu się turnieje szachowe dla debili lub olimpiady dla niepełnosprawnych.


Kary dla debili z komórkami

W New Jersey w USA pojawił się projekt wlepiania mandatów dla przechodniów, którzy poruszają się bezmyślnie wpatrując się w ekran swojej komórki. Kary miałyby analogiczne do tych jakie są już obowiązujące za tzw. jaywalking, co oznacza w praktyce przechodzenie przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Kary wynosiłyby od 50$ do 15 dni w areszcie.

Kwestią decydującą jest tu fakt prewencji. O ile niezapinanie pasów jest potencjalnie szkodliwe dla kierowcy, bo nie zwiększa prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia drogowego, a jedynie podbija szanse poważnych obrażeń winnego, o tyle przechodzenie przez jezdnię bez odpowiednich środków ostrożności może narażać na szkodę więcej niż samego pieszego. Tak samo ryzykownym okazuje się bezmyślne korzystanie z telefonu.

Ja osobiście jestem za.

źródło: Walking while texting could land you in jail under new proposal in New Jersey, phandroid.com [28.03.2016].


Technologia dla debili z komórkami

Zaraz kończę, ale jeszcze tylko dodam informację o prototypie aplikacji, która w założeniu ma ostrzegać opisanych powyżej debili bez ograniczania ich w procederze. Zapraszam na materiał filmowy:



W pomyśle zaprezentowanym powyżej są, w mojej ocenie, trzy problemy: praktyczny, poważny i pryncypialny.

Problem praktyczny
Urządzenie jest niepraktyczne ze względu na gabaryty. Ponadto, na zatłoczonym chodniku aplikacja mogłaby się gubić i źle lub zbyt wielokrotnie sygnalizować konieczność zmiany ruchu (a przecież wiadomo, że debile z komórkami przerzucą całość odpowiedzialności z siebie na aplikację i pewnie szybciej poleją się pozwy na twórców, niż na zatłoczonym chodniku użytkownik podniesie łeb).

Problem poważny
Nie ma wskazania o tym, czy aplikacja zarejestruje progi, krawężniki i schody. Ponadto nie poinformuje użytkownika, który wlezie na jezdnię, że po lewej lub po prawej zbliża się pojazd. To podpowiada, że problemów rozwiąże tylko garstkę spośród nawet tego zbioru, który zaprezentowały poprzednie filmiki.

Problem pryncypialny
Znana scena ze znanego filmu.Zamiast uczyć ludzi refleksyjności i uwagi, a dalej także próbować ich oderwać choćby na chwilę od telefonu, to my zastępujemy ich w rozumowaniu, które ma ich uronić przed krzywdą lub śmiercią. Czy jest tak, że zabrnęliśmy już tak daleko, że zamiast cofnąć proceder trzeba sobie z nim radzić? Na zasadzie – już nie poradzimy sobie ze źródłem anomalii, więc możemy jedynie uśmierzyć objawy. Dziś nie możemy się oderwać wzrokiem od telefonu, a od czego nie będziemy mogli się oderwać w przyszłości?


Zakończenie

Z małych i pozornie niepoważnych spraw składa się cała rzeczywistość. Nasze życia i przyszłość ludzkości decydowana jest przez inżynierię wszelkiego rodzaju, medycynę i farmakologię, technologię transportową i logistyczną oraz wiele innych zjawisk i dziedzin. Mamy szczepionki, modyfikowaną genetycznie żywność, transplantacje i badania prenatalne – te zjawiska są poważne i/lub powszechne. Ale rzeczywistość determinowana jest też wynalazkami i praktykami małymi. Teraz problem zaczyna stanowić nieumiejętność oderwania się od komórki i to nawet w sytuacji przebywania w miejscu, które może stanowić zagrożenie w obliczu osłabionej uwagi. W jaką stronę ewoluujemy, gdy na listę zmian możemy wpisać to zjawisko?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.