Ciekawy savoir-vivre: kiełbasy, porzeczki i inne


Był dobry savoir-vivre, a teraz będzie ciekawy savoir-vivre. Nie mówię, że zły, choć co do jego skuteczności i służebności mam wątpliwości. Ponadto reguły, o których wspomnę poniżej powodują we mnie małą ulgę za fakt, że nie jestem dyplomatą poważnego kalibru, choć przecież funkcja jest renomowana i pewnie przez wielu pożądana.


Zaznaczam na samym początku, że wszystko co zamieszczam poniżej w ramach tekstu źródłowego jest cytatem z faktycznie istniejącej książki.

Okładka jednego z wydań książek.Tytuł: Poradnik dobrego wychowania Savoir-Vivre’u
Autor: Anna Strzeszewska, Justyna Nojszewska
Wydawnictwo, miejsce, data: Skarbnica Wiedzy, Warszawa 2005
ISBN: 83-89420-73-2

A książkę dostałem niegdyś od jednej z babć ciotecznych. Ona zawsze zwracała uwagę na takie rzeczy, a ja miałem około 20 lat, więc byłem w adekwatnym wieku do zapoznania się z zasadami i ewentualnego stosowania ich w życiu.

W książce autorki opisują mnóstwo zachowań i zasad dobrego wychowania. Oczywiście duża część poświęcona jest jedzeniu, ale są też inne rozdziały, o rozmowie, o usadzaniu osób przy stole, o sposobie witania i przekazywania wizytówek itd. Są też reguły okołojedzeniowe. Jedna z nich w prosty sposób mówi o tym jak należy wyciągać z ust niepożądane elementy jedzenia – ość ryby lub pestkę należy wyciągać tym samym sposobem jakim weszły, tj. np przy użyciu widelca lub łyżki. Niedopuszczalnym jest dotykanie ust dłońmi inaczej niż przez chusteczkę, nie należy też zostawiać takich fragmentów w chusteczce.


Poziomki

To jest poziomka. Jeśli oglądana na tablecie lub laptopie, to faktyczny owoc jest mniejszy od tego na zdjęciu.Zacznijmy od informacji o tym jak należy jeść poziomki. Zaskakujące jest to, że punkt wyjaśniający zajął tylko jedno zdanie. Wydaje mi się, że wiele kwestii nie zostało dość szczegółowo poruszonych i ja apeluję o rozpisanie nowego rozdziału określającego jak należy jeść poziomkę. Także z uwzględnieniem różnych kręgów kulturowych.

Owoc należy przekroić na pół przytrzymując go widelcem. Jeśli nie usunięto z niego szypułki, to należy odkroić ją nożem.
Źródło: Tamże, s. 81.

A teraz na poważnie. Zgodnie z zasadami sovoir-vivre’u należy przytrzymywać poziomkę widelcem i odkroić szypułkę. Czy nie wydaje się być to nieznacznie zbyt angażujące zadanie, jak na taki mały owoc? Czyż nie wydaje się to wymagać zbyt poważnej fatygi? Nie szkodzi, tak należy jeść i już. Przejdźmy jednak do czegoś mniejszego.


Porzeczki

Kilka kiści porzeczek.Jeden… bubek porzeczki jest jeszcze mniejszy od sztuki poziomki. Ciekawe, czy trud kulturalnego spożycia jest odwrotnie proporcjonalny do rozmiaru?

Grono porzeczki chwytamy za końcówkę łodyżki, następnie przeciągamy je przez zęby widelca. Tak oddzielone owoce jemy łyżeczką.
Źródło: Tamże, s. 81.

Czy ktoś to sobie wyobraża? W mojej głowie pierwszy punkt czynności jest mało praktyczny. Wyobrażam sobie, że porzeczki te odskakiwałyby od widelca, nawet jeśli jego dyspozytor przeciągałby grono bardzo powoli. Ale niech będzie. Ktoś to w końcu sprawdził, a ja bazuję jedynie na wyobraźni. Nie zmienia to faktu, że zostaje jeszcze punkt drugi – zjedzenie porzeczek przy użyciu łyżeczki z talerza. Wspomnijmy, że zgodnie z zasadami jeść należy w umiarkowanym tempie – bez nadmiernego pośpiechu, ale też bez zbędnego przeciągania spożycia i ostentacyjnego delektowania się. To determinuje, że optymalna ilość bubek na jedno zbliżenie łyżeczki do paszczy to ok. 2 sztuki. Ile razy będzie trzeba wiosłować aby zjeść jedno grono? Nawet jeśli komuś uda się sprawnie łapać bubki łyżeczką (bez pomocy drugiego sztućca lub dłoni) to i tak wydaje się, że proces ten będzie długo trwał. Najlepsze jednak jeszcze przed nami.


Biała kiełbasa

Standardowego rozmiaru biała kiełbasa.Kończymy z owocami. One z resztą zazwyczaj są na końcu, więc i tak należy poznać sporo zasad odnoszących się do dań pojawiających się wcześniej. A co może być wcześniej? No ot choćby, w nawiązaniu do zbliżających się świąt Wielkiejnocy, jak Polska cała pojawia się kiełbasa biała.

W sposób właściwy białą kiełbasę je się następująco: należy ją naciąć z jednego końca, zanurzyć w słodkiej musztardzie i wyssać zawartość. Prostszym sposobem jest przecięcie jej na pół, wyjęcie zawartości i zjedzenie przy użyciu noża i widelca.
Źródło: Tamże, s. 69.

Po pierwsze można się domyślać, że kolejność podpowiedzianych rozwiązań padła w kolejności sugerowanych. A zatem kiełbasę należy naciąć z jednej strony i wyssać… na całej długości kiełbasy? Nie jest napisane, że należy „nacinać i wysysać po części”, tylko w sposób taki, jak gdyby miało to być wykonane na raz. Zastanawiam się czy byłoby to trudne. Myślę, że przy najbliższej okazji biesiady rodzinnej spróbuję. Boję się jednakowoż, że mi żyłka pęknie. 


To by było na tyle. Jeszcze kiedyś może napiszę więcej ciekawych przypadków i zasad, ale na to przyjdzie czas.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.