Jakiego sąsiada nie chcemy?


Sru, tu, tu, tu! Kogo nienawidzą Polacy. Specjalny ranking idealny na ten przed chwilą jeszcze święty czas, podczas którego należy okazywać miłosierdzie i szykować dodatkowy talerz dla niespodziewanego gościa. Ale jakiego gościa nie chcemy najbardziej? Kogo jako Polacy nienawidzimy, komu śmierci życzymy i kim gardzimy. Sprawdźmy!


Ale o co chodzi?

Chodzi o to, że w na jednym z serwisów internetowych pojawił się ranking określający niechęć wyborców poszczególnych partii względem ewentualnych sąsiadów.

Kogo NIE chcesz mieć za sąsiada?

Kogo NIE chcesz mieć za sąsiada?źródło: wyborcza.pl

Najpierw kilka najbardziej charakterystycznych wartości:
1) wyborcy PiS-i najbardziej nie chcą homoseksualistów,
2) wyborcy POuchodźców,
3) lewicowcy – także uchodźców,
4) a fani pana Kukiza – tak jak pozostali, także uchodźcy.

A jaki jest ranking największej nienawiści?
1) Kukiz’15 i uchodźcy (58%),
2) PiS i homoseksualiści (55,1%),
3) PiS i uchodźcy (50%);
Tu następuje przerwa, bo przez chwilę w rankingu nie ma nikogo tak mocno nienawidzącego lub nienawidzonego, ale dalej jest:

Wizerunek przeciętnego uchodźcy.

4) PiS i ateiści (34,7%),
5) Kukiz’15 i homoseksualiści (34%),
6) Lewicowcy i uchodźcy (33,1%),
7) PiS i cudzoziemscy pracownicy (31,9%),
8) Kukiz’15 i cudzoziemscy niewolnicy (31,5),
9) Kukiz’15 i wyznawcy innych religii (30,7%), oraz
10) PiS i wyznawcy innych religii (28,5%).

Podsumowując

można stwierdzić, że wyborcy partii Kukiz’15 nie lubią najmocniej, ale za to wyborcy PiS nie lubią największej grupy ludzi. Oczywiście uchodźcy wygrywają w rankingu najbardziej nielubianych.


Motywacja niechęci

Na początku należy stwierdzić, że po części cała ta niechęć ma oczywistą i stwierdzoną badaniami motywację – niewiedzę i niechęć do tego co obce. Niechęć do odstępstw od tego co nam bliskie – inna kultura, inne wyznanie, inna orientacja, inne przekonania. Gdzieś po drodze wdziera się nie wynikający jedynie z wydumania argument – pracownicy pochodzący z innych krajów, którzy w prostym rozumowaniu, można uznać, że odbierają nam miejsca pracy.

Z drugiej strony, bardzo uogólniając, zastanówmy się nad tym kogo można by nazwać człowiekiem mądrym? Czyż nie tego, który czegoś nie znał, a potem poznał?


Sąsiad

Wizerunek przeciętnego ateisty.

Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden aspekt – mierzymy przedstawicieli grupy pod kątem ich bycia potencjalnym sąsiadem. Zdefiniujmy zatem sąsiada i określmy czego możemy od niego oczekiwać i czego możemy się po nim spodziewać. Jeśli wytrącić znaczenie sąsiada jako nazywające „kolegę ze szkolnej ławki” to mamy na myśli osobę, której dom/mieszkanie znajduje się w pobliżu naszego. Co się z tym wiąże?

Można stwierdzić, że mieszkają na „jednej ziemi”, ta sama przestrzeń jest dla obu domem. Ponadto sąsiad może hałasować, może zalać (w bloku/wieżowcu), może się kłócić i generować patologię, może śmierdzieć (i ściągać owady) oraz może mieć zakłócające spokój zwierzęta.

Ponadto sąsiad może chcieć jajko, cukier lub inne drobne produkty. Może ciągle prosić o przysługi (odebranie paczki, popilnowanie czegoś), może być kłótliwy i mieć nieuzasadnione i wydumane pretensje (mam koleżankę, która mieszka na czwartym piętrze, na parterze mieszkają współlokatorzy generujący patologię, a na drugim starsza pani, która kompletnie tego nie widzi i obwinia moją koleżankę i jej rodzinę – najpewniej dorwała ją demencja lub inna choroba psychiczna, a tu żadne obiektywne argumenty nie poskutkują).

Pasożyty i pierwotniaki

Wizerunek przeciętnego homoseksualisty.

Wiemy o opinii pierwszego człowieka w Polsce w której stwierdził, że uchodźcy mogą przynieść różne choroby, pasożyty i pierwotniaki, na które oni są uodpornieni, a my nie (źródło). Dosadne i ciekawe założenie nieco chyba jednak upraszczające zjawisko. No trudno, przynajmniej nie wszyscy z nich to komuniści i złodzieje. No może przynajmniej nie komuniści.


Puentując

stwierdzę, że jest mi przykro, że tak wielu tak bardzo nie lubi tak wielu ludzi. Niektóre niechęci są chyba jednak chybione i nie wynikające z żadnych logicznych przesłanek. Nie będę przytaczał tu przypadków znajomości wszelakiego rodzaju z przedstawicieli wielu z tych grup i tego, że jawili i jawią się jako „swoi ludzie”, gdyż to by uwłaczało mojej z nimi relacji, bo wymagałoby abym podzielił ludzi na kategorie stawiając ich po jednej stronie podziału, a siebie po drugiej. A ja jestem zwolennikiem budowania relacji indywidualnych, a nie zbiorowych, czyli w efekcie poznania jednostki, a nie oceny grupy. To też pewnie po części uzasadnia moją wcześniej już opisywaną niechęć do mediów społecznościowych, w których krzyczy się o sobie nie będąc faktycznie zainteresowanym kto to usłyszy, tylko bardziej ilu to odnotuje. W przypadku sondażu nie wskazuje się na nikogo, tylko krzyczy się, że się grupy nie lubi, niekiedy pewnie nawet nie znając ani jednego jej przedstawiciela. Uważam takie podejście za bezrefleksyjnie niemądre.



Ps.

Gdy poznaję takie statystyki i czytam opinie prominentnych konserwatywnych polityków, to mam ochotę na takie rzeczy gdy wracam do domu:

http://disposablepeople.tumblr.com/post/136740442038

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.