A co Ty będziesz robił 29 lutego o 2 w nocy? 1


14 stycznia zostały opublikowana informacja o nominowanych kandydatach do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej – nagrody Oscara. Kandydaci mogli się zgłaszać lub być zgłaszani do 8 stycznia. 28 lutego odbędzie się gala rozdania nagród (od 2:00 rano czasu polskiego, czyli już w sumie 29 lutego). Mamy rok przestępny, więc w sumie można powiedzieć, że gala odbędzie się w 366 dzień roku – śmiesznostka.


O co mi chodzi?

Lubię oglądać filmy i mam swoje ulubione kategorie, tematy oraz twórców. Uważam, że niejednokrotnie nagrody stanowią trafny wyznacznik atrakcyjności filmu. Wobec tego co roku, już od 10 lat, oglądam nominowane filmy, a dalej także (w efekcie oczywiście własnego widzimisię, a nie warsztatu nauczonego lub przepastnej wiedzy) staram się typować wygranych. Robię tak od 2006 roku – wtedy wygrał niekoniecznie zasłużenie film Infiltracja.


Jak typuję?

Brad Pitt, Angelina Jolie oraz jej słynna noga na gali w 2012 roku.

Typowanie wygranych z różnym skutkiem mi wychodzi, ale sprawia to przyjemność (szczególnie na etapie dyskutowania preferencji ze znajomymi), a jak już trafnie wskażę, to radość się potęguje. Wygląda to tak, że drukuję listę kandydatów, odhaczam nominacje z którymi się zapoznałem, a następnie w trakcie gali zaznaczam wygranych i zestawiam fakty z przewidywaniami, a dalej także punktuję.


Co jest najważniejsze?

Atmosfera. Gala odbywa się w niedzielę, a że niewskazane są podróże samochodem o 6:00 rano po nieprzespanej nocy, to też zaproszeni znajomi docierają autobusem około 22:00 lub nieznacznie później (niedzielny rozkład sprawia, że to jest wygodna pora). Od tej chwili dyskutujemy przez dwie godziny z termosem kawy, chrupkami, drobnym żarciem i ewentualnie lekkim piwem lub winem. Palimy papierosy co kilka minut i dyskutujemy dalej.

Wybija północ lub nieznacznie po i zaczyna się „Czerwony dywan”. Mnie ta część niespecjalnie kręci, bo tu chodzi o sukienki i fryzury, ale ciekawe w tym jest jak wyglądają współmałżonkowie, rodzice lub rodzeństwo aktorów. Wszak na Galę zabierają wyjątkowych dla siebie ludzi.


Dygresja

Pamiętacie film 127 godzin o kolesiu, który uciął sobie rękę w efekcie tego, że została ona przygnieciona przez kamień w jakiejś szczelinie kanionu i nie mógł uciec? Grał go James Franco. Na gali pojawił się koleś z hakiem zamiast ręki, który stanowił inspirację do filmu. Wprost – bo to on uciął sobie rękę po tym jak spędził w szczelinie 127 godzin pijąc własny mocz. Zobaczyć i usłyszeć go było ciekawym zjawiskiem, bo w końcu wydarzenie to mogło być dość traumatyczne, a tu jak gdyby ma się on w zamyśle pojawić we fraku i świętować tą, nie można tego nazwać inaczej, tragedię.


Potem przerwa około godzinna i planowo o 2:00 zaczyna się Gala. Filmik początkowy w ramach intro – zmontowany specjalnie na potrzeby tego roku i obraz na scenę i prowadzącego lub prowadzących.

W 1998 roku Galę prowadził Billy Crystal. Był prowadzącym wielokrotnie, bo okazał się być w tym dobry. Poniżej Intro z tego roku.



I teraz siedzimy, oglądamy i odnotowujemy. Kwestia polega na tym, że gala trwa 3 – 4 godziny i w tym czasie więcej jej nie ma niż jest. Najpierw rozdają ze dwie statuetki, a potem przerwa kilkuminutowa. Potem piosenka (jedna z nominowanych) i znów kilka minut przerwy. W tym czasie prowadzący się przebierają, zmieniają scenografię sceny itd., a my za to mamy czas dyskutować. Kolejność ogłaszania wygranych w poszczególnych kategoriach jest dość naturalna – zaczynają od mniej ekscytujących (krótkometrażowe, dokumentalne), a im dalej w las to pojawiają się efekty wizualne, zdjęcia, montaż, charakteryzację, scenografię, muzykę, aż w końcu scenariusze, aktorów, reżysera oraz oczywiście na samym końcu – film.


Dygresja

Jeśli oglądamy na streamie oryginalnym, to musimy się liczyć z ogromem reklam na stacji ABC. W ubiegłym roku oglądając kolejny raz powtarzające się reklamy praktycznie jak zahipnotyzowani, z podkrążonymi i przekrwionymi oczami powtarzaliśmy dialogi bohaterów i słowa lektora z pamięci.


Gdy dochodzi do najbardziej ekscytujących i ważnych nominacji jesteśmy już zmęczeni, oczy bolą, głowa jest ciężka, a dla tych co wypili dużo kawy lub energetyków bije szybko serce. Najlepsze jest jednak to, że po wszystkim wcale nie chcę się spać. Fakt poświęcenia jakie już się włożyło w dotrwanie do końca intensywnie motywuje do przejęcia ostatnimi wygranymi.

Dolby Theatre w Los Angeles (miejsce tegorocznej ceremonii).


Podsumowując

Zainteresowanych koncepcją zachęcam do zorganizowania takiego spotkania. Oczywiście należy refleksyjnie dobierać towarzystwo, bo może się zdarzyć, że ktoś nic nie oglądał i strzelając zirytuje gdy będzie w tym lepszy, albo gdy ktoś zaśnie i zacznie chrapać. Ponadto musi też istnieć możliwość niepójścia do pracy w poniedziałek, gdyż po takiej nocy nie byłoby łatwo.


Ps.

Kiedyś napiszę także co sądzę o samym mechanizmie i mojej ocenie procesu nominowania i wybierania wygranych, gdyż jest dość ciekawy. Można pomyśleć, że jest to motywowane interesami, znajomościami oraz poprawnością polityczną. Nie można temu argumentowi odebrać zasadności w całej jego rozciągłości, ale jak się popatrzy na wygranych i procedury, to można nabrać poważnych wątpliwości.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Komentarz do “A co Ty będziesz robił 29 lutego o 2 w nocy?

  • Borszcz

    Ahh te nieprzespane noce :3 Czy przymierzasz się do podsumowania tegorocznej gali? Uważam za duży sukces, że nikt nie zasnął :D btw. ten proces nominowania mnie ciekawi bardzi, bo mam wrażenie, że z roku na rok co raz mniej udaje mi się trafić wygranych :)