Przygotowania, przyzwoitość i pier*olenie


Takie głupie pytanie: czy przygotowywanie się jest ważne? No raczej tak. A teraz wymienię przykłady zasadnego przygotowywania.

Gdy gotujemy warto sprawdzić lub przypomnieć sobie przepis, a w nim potrzebne do użycia składniki, kolejność przygotowań, czas obróbki termicznej itd. Dlaczego? Bo można się pomylić, przegotować, spieprzyć smak lub znaleźć się w czarnej dupie, gdy trzeba połączyć dwa półprodukty, gdy jednego nie ma.

Gdy człowiek idzie srać, to ten bardziej przezorny lub doświadczony sprawdza czy jest papier, aby nie musieć panikować, wstydzić się lub brudzić palucha.

Gdy robimy zadanie z matematyki, to sprawdzamy dane, sprawdzamy szukane, sięgamy po wzory, a potem podstawiamy wartości i sprawdzamy czy nawet przy przepisywaniu liczb chochlik się nie wdarł – pod warunkiem, że chcemy udzielić prawidłowej i uzasadnionej odpowiedzi.

Gdy zdajemy maturę lub inny mniej lub ważny egzamin, to będąc odpowiedzialnym uczymy się, żeby skutecznie realizować swoje pragnienia i dalej się kształcić.

Gdy łączymy się z ludźmi poznajemy partnera, upewniamy się, że jest co najmniej odpowiedni, a czas z nim spędzony jest przyjemny. W dalszych etapach upewniamy się, że kochamy i chcemy spędzić resztę życia. Nie mniej jednak poznajemy jego przeszłość, upodobania, rodzinę itd., a to wszystko rzutuje na poważne wspólne decyzje.

Gdy idziesz „do ludzi”, czyli do pracy, do znajomych, na dyskotekę lub tym bardziej na wesele lub bal to się przygotowujesz zakładając odpowiedni strój, pastujesz buty, czeszesz się, a panie nawet spędzają wiele minut przed lustrem lub u fryzjera. A to wszystko po to aby dobrze się zaprezentować, czuć się wygodnie i nie wyjść na fleję, brudasa lub obdartusa.

Dlaczego zatem, KURWA!, ludzie się nie przygotowują do wyborów. Nie sprawdzają jednego nazwiska z listy na której stawiają krzyżyk. Nie znają choćby jednego niepopulistycznego postulatu. Posiłkują się hasłami usłyszanymi w telewizyjnych wiadomościach oglądanych raz na dwa tygodnie.

Więcej czasu ludzie spędzają na przygotowywanie jedzenia, sranie, a już nie mówiąc o wypindrzeniu się na co dzień. I dlatego nie będziemy nigdy żyli w mądrze zarządzanym kraju, który podlega korzyściom wynikającym z decyzji społeczeństwa obywatelskiego. Jak można oczekiwać odpowiedzialności od władz, gdy nieodpowiedzialni są wyborcy – bez pojęcia o procedurach decyzyjnych, bez wiedzy o programach zmian, bez pojęcia o historii. Potrafią tylko powątpiewać lub niekonstruktywnie pizgać pretensją jak fontanna, ale nie powstrzymuje ich to od decydowania w jakże ważnej sprawie.

No i zasłużymy sobie na takie rządy, na jakie głupota własna nas nakierowała.

A tutaj wpis stanowiący inspirację do powyższych wnioskowań: Profil wyborcy posła Kukiza (cz. 1 – subiektywna) z 29 października 2015.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.