Erektor Wydziału Gier i Zabaw


Niesamowita, jakże nieprawdopodobna i rzekłbym… pozytywna historia. Sprośny profesor z Uniwersytetu w Poznaniu osiągnął niesamowity efekt w wyniku przeprowadzanych badań naukowych. Empiria przez wielu oceniana jest jako ważniejsza od teorii. Ale zanim napisze coś od siebie, to zapraszam do materiału.

Źródło 1: Fałszywy profesor molestował studentki. Poszkodowanych może być nawet 300 kobiet – Onet.pl
Źródło 2: Poznań: fałszywy profesor, pod pozorem badań naukowych, wykorzystał seksualnie nawet 300 studentek? – TVN24.pl

Zacznę od historyjki

o pewnej imprezie z czasów studenckich. Podczas zakrapianej zabawy w akademiku było nas zdecydowanie dużo w małym pokoju. W międzyczasie spotkania koleżanka wspomniała, że ostatnio czytała o statystyce przypadków studentek, które świadczą usługi seksualne prowadzącym zajęcia za oceny – podobno co dziewiąta studentka puszcza się za piątki. Śmiech i komentarze. Po chwili kolega postanowił zrobić odniesienie statystyki do rzeczywistość – zaczął odliczać od lewej dziewczyny uczestniczące w imprezie. Doliczył właśnie do dziewięciu. Na szczęście dziewiąta koleżanka miała poczucie humoru i dystans do siebie, bo od imprezy uzyskała ksywkę „dziewiąta w kolejce”. Był to żart, bo o nic nie była podejrzewana, choć walory miała.

Studiowałem relatywnie długo i łącznie na trzech różnych wydziałach. Przez pewien okres studiów nawet się angażowałem – jakieś koła naukowe, stowarzyszenia itd. Za każdym razem wymagało to aktywności będącej pod nadzorem kadry. Nawet, choć to już przechwałka, ale zasadna przy temacie, brałem udział w konferencjach jako słuchacz, a nawet gadacz – to zawsze wciągało mocno w krąg profesorów, choć oczywiście na niskim statusie. Środowiska nie przeniknąłem, ale byłem blisko niego bo chciałem się angażować, a student za każdym razem żeby się wykazać musi podczepić się pod kogoś z kto ma nieco władzy na wydziale i będzie studenta kontrolował i naprowadzał.

Sprośny profesor

zapraszał do badań antropologicznych. Po ankiecie proponował pomiar ciepłoty mięśni – to wymagało zdjęcia części garderoby, a potem dochodziło do zbliżenia. W mieszkaniu profesora znaleziono 270 wypełnionych ankiet. No ja się teraz, w chwili pisania, uśmiecham od ucha do ucha.

Profesor ma niezwykły talent. Nabyty pewnie w swoim nie krótkim życiu (69 l.) w efekcie wieloletnich studiów. Nie uwierzę, że wszystkie te które się z nim przespały były ofiarami molestowania. Więcej – wstępnie zakładam, że żadna. Jest to w mojej ocenie jedna z tych sytuacji, w której choć są poszkodowani, to na własne życzenie, a „oprawcy” należy się na starcie przybicie piątki i wiwaty. Jakże te studentki musiały być głupie i naiwne i/lub profesor musiał świetnie manipulować i grać wizerunkiem. Teraz powinny zacząć pojawiać się badania i opracowania dotyczącej tej sytuacji, bo jest to fenomen.

Badania antropologiczne, ankiety, profesury, studentki, eksperyment, uczelnia wyższa, wykorzystywanie seksualne – zwróćmy uwagę jak wiele pozytywnych i docenianych obiektywnie zjawisk jest na liście. Czyż ta jedna łyżka dziegciu naprawdę jest aż tak znacząca, żeby całość działalności zmarnotrawić?

Dokonania i zasługi

jego są, pewnie dla znacznej części kadry i niejednego pracownika uczelni, wizją powodującą westchnięcie marzenia lub tęsknoty. Stary człowiek i może, a wręcz stary człowiek, któremu się udało. To jest dopiero świadectwo wyższości intelektualnej wynikającej z wiedzy i doświadczenia. Jeśli prawdą okaże się, że choćby kilka spośród studentek, które uczestniczyły w badaniach z tych 270 ankiet poddało się wszystkim częściom eksperymentu (co, na moje oko mogłoby potwierdzić statystykę „co dziewiątej”), to naczelnik aresztu powinien jako kolejny przybić piątkę profesorowi i wypuścić go na wolność. Chyba, że profesor dopuszczał się przemocy – wtedy nie, ale jeśli działał przy wykorzystaniu manipulacji i oferując fikcyjne korzyści – wtedy jest niewinny. Niczym nie różni się to od ot choćby prowokacji organizowanych przez CBA – kontrolnie funkcjonariusz idzie z łapówką (którą odzyska) i przykładowo sprzętem podsłuchowym w celu sprawdzenia czy człowiek przyjmie. Tutaj eksperymentalnie profesor poszedł z piątką w indeksie (której nie da), wzwodem i ankietą, aby sprawdzić, czy studentka się skusi. Ostatecznie wyniki jego badań dałoby się nawet przedstawić na wykresie – ile tak, a ile nie.

A był to tzw. wywiad pogłębiony – jego wyniki zdecydowanie poszerzyłyby wnioski badawcze. Profesor miał odwagę przyjąć, a może nawet obnażyć hipotezy, jakie istnieją w relacjach środowisk kadra – studenci. Że studentki są sprzedajne. Że przekonanie o wyższości głowy nad dupą wcale nie ujmuje temu drugiemu. A może nawet, że im bardziej inteligentna i wyrachowana studentka, tym bardziej działa dupą, a głowy nie marnuje. Stary człowiek udowodnił ponadto, że zawód profesora to nadal jeden z najbardziej szanowanych i poważanych… aż nie wypada odmówić.

Tak wiele zacnych wniosków o charakterze kulturowym, że tytuł doktora honoris causa powinien być przyznany nawet jeśli trafi do pierdla.

Ps.

Szanowny pan z wpisu nie jest najprawdopodobniej pracownikiem dydaktycznym z tytułem naukowym, ale osiągnięcia na uczelni wyższej ma godne pozazdroszczenia. A ponadto nadal można go mierzyć statusem profesora, gdyż za takiego się podawał i był uznany przez ofiary.

Dodam ponadto, że na zdjęciu pod tytułem jest kadr z filmu Jackass: Bezwstydny dziadek z 2013 roku. Nie jest to standardowy Jackass, w którym uderzają się bejsbolami po przyrodzeniu – ten film stanowi bardziej eksperyment socjologiczny. Nieco wulgarny i obrazoburczy, ale nadal eksperyment, gdyż dziadek z wnuczkiem odgrywali scenki w miejscach publicznych, a przechodnie reagowali (lub nie). Ja się śmiałem, zaskakiwałem, a na koniec miałem nawet przemyślenia, choć po takim tytule ostatniego można byłoby się nie spodziewać.

Dodatek

Pierwszych pięć komentarzy znalezionych pod artykułem z onet.pl:

  • ~marzan: Nie widzę w tym jakiejś wysokiej szkodliwości społecznej czynu – ba, nawet zasługę dla społeczeństwa widzę, bo oto pan profesor obnażył stan intelektualny niektórych studentek, które chyba za piękne oczy na studia się dostały, bo raczej nie za rozum :)
  • ~chetna do badan: Natychmiast nasuwaja mi sie na mysl dw wnioski na temat tego wspanialego 69 letnigo nibyprofesora.
    1-Dziwne jak podaja pismaki okolo 300 kobiet „poszkodowanych- zaspokojonych ” To czego tylko 5 zglasza pretensje (sic ). 2- Nalezaloby przeprowdzic badnia na tym samym uniwersytecie czy ten pan w swoich badaniach posilkowal sie wspolpraca z jakimis asystentami typu Viagra lub Cialis lub inne Jezeli nie to brawo zycze wszystkim takiej witalnosci w wieku jakby nie bylo juz madrym .
    Brawo panie sorze nauka polska zyska cenne wskazowki w tej dziedzinie
  • ~działjkowiecprofesor: Kochane studentki !Badania są dalej prowadzone tylko przeze mnie na działce i mają charakter ekologiczno cielesny w kontekście przemian kulturowych i zmian klimatycznych. Każda dziewczyna po badaniach dostanie w prezencie torebeczkę warzyw z działki i orzechy. Ponieważ badania są wieloaspektowe w widmie światła białego proszę o przyniesienie trzech par majtek czerwonych , białych i czarnych. Zapraszam działka przy zielonej altance ,stołeczne ogródki działkowe.
  • ~qwerty: Gdzie tu molestowanie? Nie zachodziła pomiędzy nimi żadna zależność służbowa, przecież nie był ich profesorem, podawał się za antropologa, więc nie ma to nic wspólnego z filologią. Studentki były pełnoletnie, więc widocznie same tego chciały. Z informacji które są w artykule to jedyną rzeczą, którą można mu zarzucić to nagabywanie do czynności seksualnych i okłamywanie, że jest profesorem i prowadzi jakieś badania. Jak trzeba być naiwnym, aby w coś takiego uwierzyć? Nie wspomnę już o uleganiu. Mówię oczywiście o sytuacji opisanej w artykule, bo jeśli do tego używał przemocy, gróźb lub szantażu to oczywiście powinno być to ścigane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.