Profil wyborcy posła Kukiza (cz. 1 – subiektywna) 2


Ostatnio wśród znajomych robiłem mały sondaż – pytałem na kogo głosowali. Spośród zapytanych wybrałem tych, co odpowiedzieli i zadeklarowali, że zagłosowali na partię Kukiz’15. Łączna ich liczba to 7 osób.

Wspomnę krótko profil wybranych kandydatów,

na których można było zagłosować.

1) kandydat X (jedynka) to znany z nazwiska w regionie narodowiec, skazywany wyrokami za organizowanie nielegalnych zgromadzeń, silnie zaangażowany w działalność Młodzieży Wszechpolskiej, niechętny wszelkim mniejszościom, silnie wierzący;
2) kandydat Y (dwójka) ukończył wiele kierunków studiów (prawo, filologia polska zarządzanie i marketing, finanse i rachunkowość), były aktywny student, doradca prawny, niezwykle aktywny, inteligentny i wykształcony, deklaruje największą uwagę sprawom gospodarczym;
3) kandydat Z (trójka) to prezydent małego miasta, najpewniej dobry człowiek nie będący silnie związanym strukturami politycznymi, ekonomista.
Kandydatów było wielu, ale tylko ci trzej są potrzebni do dalszej części wpisu.

A teraz wymienię decyzje i motywacje decyzji

osób głosujących w kolejności poznawania ich preferencji:

1) wyborca A wybrał pierwsze miejsce na liście nie sprawdzając niczego na czyjkolwiek temat, w myśl Kukiz bo Kukiz!;
2) wyborca B wybrał jak wyżej, bo nie interesowało go kto, tylko w myśl wspomnianą wyżej;
3) wyborca C wybrał kandydata Z, bo zna człowieka i uznał, że to będzie dobry człowiek, niesłusznie spodziewał się, że poparcie będzie większe i będzie więcej mandatów dla Kukiza (ani sondaże, ani zdrowy rozsądek tego nie podpowiadały);
4) wyborca D wybrał kandydata Y, bo dowiedział się kim jest kandydat X i uznał, że nie chce go parlamencie, a ponadto chciał głosować na Kukiza,
5) wyborca E wybrał z tego samego powodu co A i B;
6) wyborca F wybrał ostatniego kandydata z listy bez wiedzy o nim, ani o „jedynce”, a swój głos motywował działaniem przeciwko PiS, ale też w efekcie niechęci do PO. Z tym głosem przeciwko PiS chyba się pomylił, ale PO ukarał skutecznie.
7) wyborca G wybrał analogicznie do A, B, E itd…

Rezultat głosowania jest następujący

jedyny z listy kandydat, który otrzymał mandat to kandydat X startujący z pierwszego miejsca. Z kretesem wygrał ilością głosów.

Wieść o wygranej kandydata

każdy z głosujących poznał, bo mu o tym powiedziałem przy okazji sondażu. Reakcje były następujące:

1) wyborca A zarzucił mi kłamstwo (oczywiście potwierdziłem informację), a następnie nie dowierzał i miał pretensje do mnie,
2) wyborca B dopiero przy tej okazji dowiedział się kim jest jego kandydat, przemilczał jego ocenę,
3) wyborca C uznał, że miał nadzieję, że wejdzie ich więcej niż tylko jedna osoba, nie wypowiedział się natomiast w kwestii satysfakcji z wyniku, bo nie wiedział kim był kandydat X, a jak się dowiedział, to tym bardziej nie ocenił,
4) wyborca D zarzucił, że jest to wynik źle funkcjonującego systemu wyborczego i stąd dochodzi do takich rzeczy (dało się domyślić, że nie jest zadowolony z wyniku, bo ocenił wynik negatywnie, ale deklarował znajomość aktualnego systemu wyborczego),
5) wyborca E stwierdził buńczucznie, że „no i dobrze” (dodam, ale nie potwierdzę niczym, że poznając jego poglądy w rozmowie wiem, i on wie, że wygrany kandydat nie reprezentuje jego przekonań),
6) wyborca F nie skomentował informacji o wygranej kandydata X (kontaktowałem się sms-em). Chwilę zajęło też pozyskanie informacji o dokonanym wyborze, choć zadeklarował, że poda. Po tym jak się dowiedział wskazał, że miał do siebie pretensję o niewiedzę co do kandydatów, bo wybór pośrednio własny go nie satysfakcjonuje, a dopowiem, na domiar złego, że kandydat z miejsca ostatniego podziela poglądy kandydata z miejsca pierwszego,
7) wyborca G nie podał uzasadnienia. Zataczałem coraz szersze kręgi wśród bliskich zadając pytanie, więc jest możliwość, że uznał mnie, za fakt bliskości relacji, za podmiot któremu nie należy się uzasadnienie…

Każdy z wyborców deklaruje, że zna zasady – że system mamy proporcjonalny i że jeśli nie ma wielkich nazwisk, to mandaty dostawać będą najpewniej pierwsze osoby z listy. Przyjmijmy nawet, że…

JOW-y zostają wprowadzone

Przyjmijmy też, że kandydaci są ci sami. Który z wyborców zmieniłby swój wybór? Ja twierdzę, że ani jeden. Ilość głosów kandydata Y i Z względem jedynki X była minimalna. Wygrałby ten sam człowiek, a żaden z wyborców nie miałby uzasadnienia do zmiany swojej decyzji, bo jeśli nie zna kandydata, to co to zmienia?
1) wyborca A niezainteresowany czymkolwiek wybrałby „jedynkę” (przecież z JOW zmieni się system, a nie wyborca i jego postawa),
2) wyborca B – tak samo,
3) wyborca C nie przyłożyłby się do wygranej kandydata X, jak to się stało przy ostatnich wyborach, ale w nowym systemie wyborczym do wygranej swojej „trójki” by nie wystarczył,
4) wyborca D – jak wyżej,
5) wyborca E jest chyba zbyt uparty, a zatem bezrefleksyjny jak A i B, należy spodziewać się identycznego rezultatu,
6) wyborca F chciał zaprotestować, ale nie widział przy użyciu czego protestuje, a wiedzieć (jak się okazało) by się przydało,
7) wyborca G – nie wiem, ale brak determinacji uzasadnionej kieruje w stronę wnioskowania o braku przekonania co do rezultatu, tym bardziej gdy wezmę pod uwagę moją znajomość jego poglądów.

Mam zatem grupę wyborców pana Kukiza

Bardzo skromna grupa, ale podsumuję dzieląc:
1) krzyżyk na karcie w efekcie wnioskowania „Kukiz, bo Kukiz – nie ważne na kogo” – 5/7 głosów – 71,5% wyborców,
2) krzyżyk na karcie w efekcie głosowania na kogoś, kogo się zna lub kogo uważa się za dobrego kandydata, ale też bez względu na pochodne konsekwencje wyboru – 2/7 głosów – 28,5% wyborców.

Tak mała próba nie reprezentuje trafnie, ale obrazuje motywacje i niewielkie przygotowanie do decyzji.

W następnym wpisie zanalizuję profil wyborcy na bazie oficjalnych i zdecydowanie bardziej reprezentatywnych danych. Zobaczymy co one powiedzą i czy będzie jakiekolwiek odniesienie do wyników powyższej sondy.

Ciężko jest mi wybaczyć Pawłowi Kukizowi jego niekompetencję, populizm, brak logiki w rozumowaniu, niezrozumienie okoliczności w jakich się znalazł i siły jego wpływu, przekłamywanie rzeczywistości, wystawionych kandydatów oraz za fakt decyzji jego wyborców. Na szczęście nie muszę próbować wybaczyć, bo on nadal brnie. Prognozuję, że ze swoimi posłami i postulatami skończy tak samo jak Janusz Palikot – jedna kadencja nieskutecznej opozycji i koniec. Chyba, że koalicja z PiS, ale ta PiS-owi nie jest potrzebna, a ponadto PiS jest przeciwny sztandarowi Kukiza – JOW-om. Ci co nie potrafili przewidzieć pana Pawła Kukiza niezdolność teraz się o niej przekonają – wszedł do Parlamentu, więc niech się wykaże. Obserwujmy.

Na koniec odwołuję do wpisu

o chybionym elektoracie, który patrzy na palec, a nie na kierunek, który palec ten wskazuje.

P.S. Dopowiem, że znam osobiście kandydata Y i gdyby kandydował z prawie każdej innej listy to bym oddał na niego głos bez wątpliwości i żalu najmniejszego, nawet jakby był na przedostatnim miejscu (więc niemalże bez szans na wejście do Sejmu). Dziwię się ponadto, że zdecydował się na listę Kukiz’15, ale domyślam się, że mógł nie mieć szans na żadną inną, bo na listy Kukiz’15 brali każdego. Kandydat Y zasługuje na lepsze traktowanie, ale decyzją własną zapracował na takie jakie otrzymał.

P.S.2. Wśród siódemki pytanych jest bliska mi osoba z wcześniejszych wpisów. Jeszcze się z tym borykam.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 komentarzy do “Profil wyborcy posła Kukiza (cz. 1 – subiektywna)