Ostatnio oglądałem telewizor 1


Tak – telewizor. Owszem, telewizja była włączona, ale wzrokiem co chwilę zjeżdżałem na plastikowe obrzeża urządzenia.

Przydługi wstęp

Fakt #1
Nie mam telewizora. Wcześniej miałem i regularnie był włączony. Miało to miejsce od około 2004 roku, kiedy to w końcu się popsuł. Mogłem mieć nowy, ale uznałem, że bez niego będę miał więcej czasu i pewnie obniżą się rachunki za prąd. Trwa to niezmiennie do dziś.

Fakt #2
Od kilku ostatnich miesięcy rozmyślałem nad jego zakupem. Mam mebel z miejscem idealnie pasującym pod telewizor. W tej chwili stoi tam stara wieża stereo i roślina przypominająca fikusa o imieniu Ambroży.

Fakt #3
Przez kilka ostatnich i najbliższych dni mam nowe zadanie – dopilnować mieszkania (a dokładniej roślinek i wypchanej ulotkami skrzynki pocztowej) matki. A zatem – czynię jak na przykładnego syna przystało. No może nie tak często jak powinienem, ale roślinki mają się zadziwiająco dobrze. Tak czy inaczej.

Fakt #4
Przy okazji odwiedzin usiadłem dziś przed telewizorem (23 września 2015) na kilkadziesiąt minut (od ok. 16:50 do 17:40). Oglądałem kilka najpopularniejszych chyba kanałów. Skacząc po nich zobaczyłem fragmenty Poznaj swoje prawa (Polsat), Ukryta prawda (TVN) i Dzikie serce (TV4). Nie obejrzałem żadnego programu do końca. Wyszedłem.

Średnie rozwinięcie

Byłem w szoku. Chciałem sobie zaaplikować Muchozol doodbytniczo i Kreta doustnie… albo na odwrót. Wcześniej napisałbym list pożegnalny skierowany do dyrektorów programowych tych stacji i mail do działu Ludzie pozytywnie zakręceni programu Teleexpress (na który też się załapałem).

To jest dno totalne. Słyszałem o takich programach jak Wspomnienia czy coś tam z wakacji, Trudne sprawy itd. Widziałem nawet fragment piosenki Mięsny jeż na YouTube, w którym chorobliwie otyła kobiety i wymizerniały do kości chłopaczek ekscytowali się tacą pokrojonego mięsa niskiej jakości. To było śmieszne i nadawało się w przestrzeń głupowatych skeczy nie mających żadnego znaczenia, a dostępnych na wspomnianym portalu (jest tam też dużo jakościowych rzeczy – w tym także niektóre teledyski – ale domeną jego jest… nazwijmy to… wielorakość, tj. od Mięsnego jeża po, rozrywkowe i dowcipne choć może nie zawsze najwyższych lotów skecze Monty Pythona i wielu innych).

W telewizji tego dnia widziałem jak jakiś Alvaro zdecydował się, że w ramach zemsty na pewnej pani (może swojej byłej lubej) namaluje jej akt z pamięci i wystawi w galerii, aby ją upokorzyć. Jak do hotelu innego mężczyzny wbił jakiś detektyw w poszukiwaniu jakiegoś obrazu, a tam zobaczył jak spod koca wystaje metka, to przy dramatycznej muzyce kamera pokazywała nam jak obaj patrzyli na siebie przez kilka lub kilkanaście sekund.

Widziałem też (polska produkcja) jak dziewczyna wstała rano po spędzeniu nieupojnej nocy (bo on się dobierał, ona oblała go winem, ale potem dała się udobruchać i poszła spać w jego łóżku, bo on poświęcił się i pozostał na kanapie). Rano, przy śniadaniu, do drzwi zapukała jakaś blondyna, a niedoszły wyrywacz lachonów przedstawił jej (tej blondynie w drzwiach) niedostępną i niedoszłą panią jako swoją kuzynkę, która potrzebowała noclegu, bo przyjechała ze wsi na rozmowę kwalifikacyjną. Wtedy nastąpiły zapowiedzi tego co w dalszej części (przed reklamą), z których dowiedzieć się można było, że obrażona bo niedoszła (w każdym sensie) oblubienica amanta dała się namówić na kolejne spotkania, podczas którego on wyjaśnił, że ma problemy z hazardem, a niespodziewana o poranku blondyna mu jakoś pomaga. Przy trzecim ich spotkaniu (pierwsze to nieudana noc, drugie to sekret o hazardzie), zapowiadanego na dalszą jeszcze część odcinka, on jej (tej niedoszłej) się oświadczył.

Szybkie podsumowanie

I dlatego nie chcę mieć telewizora. Boję się, że tak jak z wieloma zjawiskami w naszym życiu, choć początkowo telewizor by mnie śmieszył lub szokował, to po pewnym czasie przyzwyczaiłbym się do tego, co tam widzę. Na miłość boską – do tego nie można dopuścić. To jest eutanazja umysłowa. Kalarepa zamiast mózgu.

Te programy reprezentują najniższą jakość i treść możliwą do wyemitowania przy użyciu narzędzia, które nie daje możliwość natychmiastowej i diametralnej zmiany emisji (jak wyłączenie filmiku na YT), a jedynie zmianę na inny, równie beznadziejny, kanał lub kompletnie wyłączenie teleodbiornika. Skoro zatem nie mogę zmienić na coś zupełnie innego, a jedynie wyłączyć całkiem, to nie potrzebuję kawałka połyskliwego plastiku, który by się kurzył. No a po dzisiejszym doświadczeniu nie odważyłbym się go włączyć.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Komentarz do “Ostatnio oglądałem telewizor