Szkoła bez ocen, czyli sestemowy subiektywizm


dziecko bez stopni – czyli, że co… na zimno?

Teraz wypowiem się na temat, z którego moja wiedza teoretyczna jest niemal żadna, a praktyczna bazuje na znajomości zjawiska tylko z jednej strony – jako bezwolny uczestnik zastanego systemu. Obawiam się jednak niekiedy, że tacy jak ja wcale nie musza być bardziej oderwani od rzeczywistości niż ci, którzy występują jako renomowani specjaliści i kształtują sądy nawet skrajne.

Temat źródłowy

Już w części działający projekt ustawy o szkolnictwie zakłada usunięcie ocen w skali liczbowej i zastąpienie go ocenami opisowymi. Teraz mamy tak, że system ten działa na pół gwizdka – z jednej strony uczniowie otrzymują oceny opisowe, czyli te które są konstruktywne (o ile rzetelnie i wyczerpująco sporządzone) na koniec semestru lub roku, a z drugiej nie jest wymaganym kształtowanie takich ocen w toku nauki – wskazanie dziecku koniecznych zmian lub miejsc do poprawy pojawia się po fakcie. W toku nauki mamy natomiast albo regularne oceny od 1 do 6, albo też kwiatuszki i uśmieszki – to chyba już kwestia decyzji szkoły, lub może nawet nauczyciela. Dalsze zmiany zakładają wprowadzenie ocen opisowych także w toku trwania semestru.

szkola_bez_ocen_01Pod projektem takich zmian podpisało się wielu specjalistów z różnych dziedzin, nauczycieli z wieloletnim stażem, przedsiębiorców i aktywistów, polityków i działaczy, decydentów w przestrzeni programów nauczania oraz metod dydaktycznych itd. Podpisało się także wielu rodziców, ale oczywiście oni nie mogą być wiarygodnie włączeni w zbiór popierających ideę, bo im zawsze będzie przyświecać dobro ich własnej pociechy nieznacznie bardziej, a niżeli poczucie potrzeby wprowadzenia systemowego rozwiązania obejmującego wszystkie dzieci. Wybrani rodzice jako przedstawiciele całej ich zbiorowości są zatem nieobiektywni i nie powinni wykazywać żadnego pełnomocnictwa. W takiej sytuacji braku obiektywizmu należałoby w najrzetelniejszym uwzględnieniu ich opinii spytać każdego, potraktować to jako referendum i wprowadzić rozwiązanie pod którym będzie  więcej/najwięcej podpisów – jest to jedyna, niestety nierealna, droga.

Słuszność tezy

A teraz argumenty zwolenników oceniania kształtującego.

Niewłaściwe ocenianie może tłumić orientację poznawczą uczniów, a przez to demotywować część z nich do dalszego uczenia się, osłabiać głębsze myślenie i kreatywność, budzić poczucie zagrożenia, a także nasilać rywalizację i postawy konformistyczne. [1]

System ocenienia przy użyciu stopni tak został skrytykowany.

Wskazywano m.in. na negatywne skutki koncentracji nauczycieli i uczniów na popełnianych błędach. Taka forma oceniania miała skutkować lękiem uczniów, konformizmem, rywalizacją, wzmacnianiem postaw egoistycznych, ograniczeniem spontaniczności, kreatywności i ciekawości poznawczej [1].

Teraz tak – nie jestem nauczycielem, ale byłem uczniem. Uczniem szkół z omawianych etapów edukacji byłem mniej więcej od roku 1994. Jestem pełen obaw, że osoby decydujące o sposobie nauczania są w wieku, który bardzo często predysponuje ich do niepamiętania własnych szkolnych czasów (które to doświadczenia są obce dzisiejszym dzieciom, bo nabyte w poprzednim ustroju), a także mogą być mniej na bieżąco względem sposobów i narzędzi będących dziś źródłem wiedzy jakiejkolwiek (internet). Narzędzia takie natomiast zdecydowanie znane są najmłodszym.

Ja uczniem

Na szczęście nauczyciele w szkołach dysponują już kolorowymi długopisami – przynajmniej tu nie będzie trzeba realizować nowych wydatków.

Na szczęście nauczyciele w szkołach dysponują już kolorowymi długopisami – przynajmniej tu nie będzie trzeba realizować nowych wydatków.

Jak to możliwe, że mi się udało? Mi i wszystkim moim rówieśnikom. Ci w mojej rodzinie, którzy mieli okazję obserwować mój rozwój i mogli mieć pojęcie o moich wynikach w nauce, są przekonani, że nie było potrzebnym chronienie mnie od ocen cyfrowych. Radziłem sobie z tym systemem, nie niszczył mojej kreatywności, nie był katalizatorem do generowania postaw egoistycznych, nie budził we mnie niezdrowej rywalizacji. Nie jest tak, że człowiek jest książkowo jakiś, ale ja z temperamentu jestem raczej sangwinikiem, może niekiedy flegmatykiem – i w jednym i w drugim przypadku do rywalizacji mi nie jest blisko. Dziś myślę, czytam, rozwijam wiedzę na tematy zupełnie niezwiązane z wykonywaną pracą i nie ułatwiające mi bezpośrednio praktycznego funkcjonowania w otaczającej mnie rzeczywistości (hobby i zainteresowania). Nawet robię wpisy na tej stronie-blogu – szok. Tym bardziej mając na uwadze jak trudno mi to musiało przyjść przy założeniu warunków ocenienia jakimi byłem objęty.

W szkole miałem zazwyczaj dobre lub bardzo dobre oceny, ale też miałem nieznaczne problemy z pewnymi przedmiotami – pomimo tego, że lubiłem matematykę miałem raz zagrożenie, a w czasach gimnazjum i liceum, choć mnie fascynowała, to prawie zawsze miałem dwóję lub najwyżej tróję z fizyki. Irytowało mnie to, że muszę dokładać więcej starań niż w inne lekcje. Niektórzy z moich kolegów i koleżanek mieli tak, że z lekkością przychodziło im zrozumienie i nauczenie się tego samego materiału – miałem i mam tego świadomość. Mi z łatwością przychodziło uczenie się innych treści – z którymi niektórzy też mieli problemy.

Wniosek wstępny

Dzięki temu, że oceny za odpowiedzi na te same pytania i zadania były znane, zróżnicowane i porównywalne szkoła nauczyła mnie refleksyjności i nonkonformizmu – pytałem dlaczego mam źle i/lub porównywałem z odpowiedziami innych.

Dzięki temu, że oceny za odpowiedzi na te same pytania i zadania były znane, zróżnicowane i porównywalne szkoła nauczyła mnie, że ludzie się od siebie różnią, a głowy nasze mają naturalne predyspozycje do pojmowania pewnych koncepcji, a innych gorzej – tak samo zróżnicowani jesteśmy fizycznie i nigdy facet o wzroście 2 metrów i ważący ponad 100 kilogramów nie będzie dżokejem. Niech tylko państwowe pieniądze spróbują mu pomóc realizować się jako dżokej – zaprotestuję.

Dzięki temu, że oceny za odpowiedzi na te same pytania i zadania były znane, zróżnicowane i porównywalne szkoła nauczyła mnie w czym jestem na tyle dobry, ażeby rozwijać w sobie nie to w czym inni na starcie są ode mnie lepsi, więc nieekonomicznym jest inwestowanie w rozwój tych zdolności, bo ja będę musiał wydać zdecydowanie więcej niż ktoś, komu to przychodzi z łatwością. Lepiej jak zainwestuję w to, w czym już i tak na starcie jestem choćby nieznacznie lepszy.

Tu pojawił się bardzo ważny dla mnie temat – zdolności identyfikowania własnych mocnych i słabych stron. Nie jest koniecznym ogłaszanie ich wszem i wobec, chwalenie się i kajanie, ale jest opłacalnym je znać, tak aby nie marnować czasu i pieniędzy na nieefektywne inwestycje. Są rzeczy, do których się nie nadaję – dobrze się o tym przekonać wcześnie, bo dzięki temu z odpowiednim nastawieniem mogę w miarę obiektywnie umiejscowić siebie w rzeczywistości. Tu pojawia się fajne określenie – jaźń odzwierciedlona, czyli (najprościej) jakimi przymiotnikami sądzę, że opisaliby mnie ludzie z mojego otoczenia, co ja uważam, że o mnie myślą, (a formalniej) samowiedza jednostki, kształtowana przez interpretację reakcji innych ludzi w stosunku do własnej osoby [2]. Mieć świadomość rzeczywistości to jedno, a mieć świadomość siebie w tej rzeczywistości to drugie. Uważam, że taki jaki mnie objął system oceniania przysłużył się mi w tych kwestiach.

Puenta

Zaskoczone dziecko krzyczy: „Mamo, mamo! Wyraziłem swoje przekonanie w internecie, a jego uczestnicy okrzyknęli mnie głąbem i debilem, a za to samo w szkole dostałem kwiatuszka, pół serduszka i trzy słoneczka. Pani też coś tam mówiła, ale nie pamiętam. Mamo, mamo, to która z ocen mnie jest trafna?”

Zaskoczone dziecko krzyczy: „Mamo, mamo! Wyraziłem swoje przekonanie w internecie, a jego uczestnicy okrzyknęli mnie głąbem i debilem, a za to samo w szkole dostałem kwiatuszka, pół serduszka i trzy słoneczka. Pani też coś tam mówiła, ale nie pamiętam. Mamo, mamo, to która z ocen mnie jest trafna?”

W świecie facebook’ów, instagram’ów, twitter’ów oraz istnienia mnóstwa innych narzędzi do chwalenia się niczym i porównywania się do wszystkich taka zmiana jest moim zdaniem jałowa i obarczona większym ryzykiem niż nadzieją korzyści. Gdyby ten system zastosować w tych czasach, kiedy to szkołę przechodzili jego autorzy lub ich dzieci, którzy dziś borykają się niekiedy z niezrozumiałą i pejoratywnie ocenianą kulturą zatomizowanego świata korporacyjnego i mediów społecznościowych, to dziś mentalność menagerów, specjalistów itd. byłaby bardziej zbliżona do reguł reprezentowanych przez przedsiębiorców biznesów rodzinnych, gdzie wyciśnięcie korzyści i pozostawienie wyjałowionego pustkowia jest obce, bo liczy się więcej niż zysk. Chyba jednak jest już za późno, bo rzeczywistość jaką zastaną dzieci ocenianie kwiatuszkami jest pomyślana dla dorosłych, którzy za dziecka byli oceniani ocenami, bo stworzona była przez tych, którzy byli oceniani ocenami.

Boję się, że w tej metodzie jedni poradzą sobie równie dobrze, jak poradziliby sobie w poprzednim systemie, a drudzy – ci którym poprzedni system doskwierał, dostaną fory i kwiatuszki, a możliwość zidentyfikowania wrodzonych lub nabytych na wczesnych etapach socjalizacji predyspozycji zostanie rozmyta i one same zostaną spłaszczone.

Tylko wspomnę, że aby taki system działał prawidłowo wymaganym jest od nauczycieli, aby byli bardzo pracowici, refleksyjni i empatyczni. WSZYSCY, których zadaniem będzie tak oceniać. Nie wiem jak sprawa wygląda dziś, ale nauczyciele z moich czasów nie zawsze nadawaliby się do generowania takich ocen. Niektórzy, jestem pewien, tylko by zaszkodzili, bo nie było za grosz przychylności gdy krytykowali. Ryba psuje się od głowy, a zmieniane są standardy oceny ogona. Pała. Siadaj.


PS. Tu jest temat na nowy wpis, który w tagach będzie miał słowo „ewolucja”.

PPS. Pragnę poprosić o to, aby zdjęcia ze swoimi opisami potraktować jako barwny, przerysowany przejaw treści, a nie treść i opinię samą w sobie.


[1] Uzasadnienie stanowiska, Dziecko bez stopni, [tryb dostępu] https://dzieckobezstopni.pl/uzasadnienie, [stan na dzień] 26 marca 2015.
[2] Jaźń odzwierciedlona, Wikipedia, [tryb dostępu] http://pl.wikipedia.org/wiki/Ja%C5%BA%C5%84_odzwierciedlona, [stan na dzień] 26 marca 2015.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.